Dodaj do ulubionych

Moze ekonomii....

12.03.21, 00:49

...troszkę?
Obserwuj wątek
      • mala200333 Re: Moze ekonomii.... 12.03.21, 07:16
        Michaił Gorbaczow jako radziecki przywódca, a zara- zem reformator i mąż stanu na skalę światową, chciał zatem zmienić charakter socjalizmu – obecnie ex post najczęściej w literaturze określanego jako komunizm – a nie przenosić go do historii, pragnął dać mu szansę przetrwania i rozwoju, a nie zwijać go, chciał ratować przed upadkiem pod rosną- cym ciężarem własnej niewy- dolności, a nie obalać.
        Wyszło inaczej i tak oto wbrew intencjom mało kto tak jak Gorbaczow przyczynił się koniec końców do upadku systemu realnego socjalizmu. Nie wątpię, że będą mu sta- wiać pomniki. Jak Kolumbowi. Za zasługi, że oto odkrył dla wielu milionów ludzi nową życiową przestrzeń. I mam nadzieję, że nigdy nie będą ich burzyć, jak zdarza się to obec- nie z wzniesionymi onegdaj monumentami na cześć od- krywcy Ameryki, do którego niektórzy mają pretensje za grzechy później przez innych popełniane.
        Kolumb, dopływając do nieznanego Europejczykom kontynentu, nie zdawał sobie sprawy z tego, co de facto czyni. Kierował się przede wszystkim chciwością, ale i ciekawość świata nie była mu obca. Z pewnością nie brako- wało mu też odwagi. Spuścizna jego błędu była wiekopomna; świat się zmienił wielce i nie- odwołalnie, choć nie w każ- dym aspekcie na lepsze.
        Gorbaczow też się pomylił. Jak Kolumb. O co innego mu w istocie chodziło, a co innego z tego wszystkiego później wy- niknęło. Nie tylko dobre rzeczy, ale dzięki niemu tych dobrych na pewno wokół nas jest więcej. W sumie więc ten nasz nowy świat także dzięki niemu jest lepszy, czyż nie? / ©℗
      • mala200333 Re: Moze ekonomii.... 12.03.21, 21:12
        Gates krytykuje bitcoina za energochłonność
        "Dokonując transakcji płatniczej za pomocą bitcoina generujemy więcej energii niż ma to miejsce w przypadku jakiejkolwiek innej metody płatności” – stwierdził. I podkreślił, że "nie jest to rzecz przyjazna środowisku".

        Gates stwierdził jednak, że "problem energochłonności bitcoina mógłby zniknąć, jeśli do jego produkcji zostaną wykorzystywane odnawialne źródła energii, bez jednoczesnego wykluczania innych użytkowników". Wyjaśnił przy tym, że nie uważa, żeby produkcja kryptowaluty jednoznacznie przyczyniała się do zmian klimatu. Założyciel Microsoftu dodał też, że jest sceptyczny w stosunku do kryptowalut, samemu woląc inwestować w takie "produkty" jak szczepionki przeciwko odrze czy malarii.

        W ostatnim czasie produkcja kryptowalut stała się jednym z najbardziej energochłonnych procesów. Światowa sieć bitcoinów pochłania tyle prądu, ile w 2018 r. wyniosło równowartość roczne zapotrzebowania na energię elektryczną Irlandii. Niedawno opublikowana analiza naukowców z Uniwersytetu Cambridge wskazuje, że bitcoin obecnie konsumuje tyle energii co cała Argentyna.

        Bill Gates nie jest osamotniony w krytyce wpływu kryptowalut na środowisko. Fahad Kamal, dyrektor ds. informatycznych banku Kleinwort Hambros, należącego do grupy Société Générale, pod koniec lutego stwierdził, że produkcja bitcoina zużywa "oszałamiającą" ilość energii elektrycznej, co ma niepokoić inwestorów.

        Z kolei ekonomista Nouriel Roubini, który przewidział kryzys finansowy z 2008 r., w lutym skrytykował bitcoina oraz rosnące zainteresowanie inwestorów tym tematem, podsycane przez decyzje Elona Muska dotyczące jego zaangażowania kapitałowego w tym obszarze.

        "Podstawowa wartość bitcoina wynosi zero. Gdyby więc wprowadzono podatek węglowy, związany z energochłonnym procesem kopania waluty, to obecnie rosnąca bańka pękłaby bardzo szybko" – wskazywał ekonomista.

        Kryptowaluty mają jednak wielu zwolenników, co widać po cenach BTC, który 21 lutego sięgnął 58640 dolarów (212637 złotych). Obecnie bitcoin kosztuje ok. 54 tys. dol., co daje mu kapitalizację powyżej 1 bln dol.
      • mala200333 Re: Moze ekonomii.... 13.03.21, 01:55
        Kultura kreuje nasz charakter, wpływa na nasze zachowania w dorosłym życiu. Kultura jest terminem wieloznacznym, interpretowanym w różny sposób przez przedstawicieli różnych nauk. Można ją określić jako ogół wytworów ludzi, zarówno materialnych, jak i niematerialnych: duchowych, symbolicznych (takich jak wzory myślenia i zachowania). Tak mówi encyklopedia. Kiedy jednak zapytamy jakiegokolwiek gimnazjalistę o to, czym dla niego jest kultura, będzie się naprawdę długo zastanawiać, aż w końcu wyduka „Kultura jest dla mnie… czymś ważnym”. Na tym koniec, i to właśnie jest bardzo smutne. To właśnie wytwory człowieka są naszym dziedzictwem i nie powinniśmy o tym zapominać, inaczej nic nie będzie odróżniało nas od zwierząt. Dlatego kultura bywa także utożsamiana z cywilizacją. Jest ona niezaprzeczalnym atrybutem ludzkości. Ze względu na to, że jesteśmy Polakami, powinniśmy zwracać szczególną uwagę na nasz dorobek kulturowy, ponieważ w dzisiejszych czasach świat ogarnęła mania amerykanizowania życia. Musimy pamiętać, że jesteśmy narodem, który zapisał się złotymi zgłoskami w historii całej cywilizacji ludzkiej. Przykład dają nam ludzie, którzy podczas zaborów (rusyfikacja, germanizacja) walczyli o naszą tożsamość narodową. To samo dotyczy Polaków, którzy podczas II wojny światowej i niemieckiej, jakże brutalnej okupacji naszej ojczyzny prowadzili potajemne spotkania kółek poetyckich i stowarzyszeń kulturalnych oraz bronili dobytków kościelnych. Wielu ludzi oddało za Polskę swoje życie, czym zasłużyli na powszechny szacunek. Największe znaczenie w ocaleniu polskiej tradycji miała jednak literatura ze względu na swoją przystępność i popularność w przeciwieństwie do np. teatru. Wspaniałym przykładem jest twórczość polskich poetów będących na emigracji. Chodzi mi tu głównie o dzieła naszego najwybitniejszego wieszcza – Adama Mickiewicza. Dzięki jego „Panu Tadeuszowi”, „Dziadom” i „Konradowi Wallenrodowi” w polskim narodzie wytworzyły się buntownicze nastroje, kult uczucia i ludzkiej indywidualności. Mickiewicz w swoich utworach podjął próbę zgłębienia sensu cierpień narodu. Można tu także przytoczyć dorobek takich pisarzy jak Juliusz Słowacki („Testament mój” wykorzystany także w lekturze A. Kamińskiego „Kamienie na szaniec”), Józef Ignacy Kraszewski („Dziecię starego miasta”, „Stara Baśń”) czy Henryk Sienkiewicz (przede wszystkim „Krzyżacy” i „Trylogia”).
        W dzisiejszych czasach nie tylko młodzież nazywa dorobkiem kulturalnym przeróżne bezwartościowe piosenki lub książki napisane w sposób wulgarny i przekraczający wszelkie normy. Ogromną popularnością cieszą się piosenkarki, które cały swój sceniczny wizerunek kreują na podstawie ich prywatnego życia, które jest upubliczniane na skalę kraju na ich własne życzenie. Jedną z takich osób (i tutaj chyba nikogo nie zaskoczę) jest Dorota Rabczewska zwana inaczej Dodą. Szał jaki ogarnął nastoletnie dziewczynki na jej punkcie jest alarmujący. Pani Rabczewska wiedząc, że dla niektórych może być wzorem do naśladowania (brzmi to trochę irracjonalnie, ale tak może być) publicznie obnaża się i używa niewyszukanych słów, co razi wiele osób. Na nasze szczęście a jej nieszczęście, śmiem twierdzić, że jej „czas” na muzycznej arenie już się kończy. Coraz mniej osób zainteresowanych jest jej osobą, a Pani Doda z desperacją próbuje zwrócić na siebie uwagę. Jest przecież tyle ciekawych książek, filmów a nawet utalentowanych muzyków. Dlaczego więc Polacy nadal lubują się w kiczu i prymitywnych zachowaniach?
        Jednym z moich ulubionych filmów jest musical pt. „Upiór w operze”. Myślę, że nie muszę go przedstawiać osobom, które mają jakąś wrażliwość artystyczną, albowiem na pewno znają to dzieło. Jego reżyserem jest Joel Schumacher a fabuła została osnuta na kanwie powieści Gastona Leroux z 1906 roku. Opowiada on o niezwykłej miłości mistrza i uczennicy, potwora i piękności. Wzruszająca muzyka dopełnia wspaniałej atmosfery filmu.
    • mala200333 Re: Moze ekonomii.... 13.03.21, 05:59
      Lem ekranizacji swoich dzieł nie lubił. Zwłaszcza – wybitnego przecież – „Solaris” Tarkowskiego. Pisał o niej tak: „Powiedziałem Tarkowskiemu w jednej z kłótni — on wcale nie nakręcił Solaris, ale Zbrodnię i karę”. I jeszcze: „U mnie Kelvin decyduje się pozostać na planecie bez odrobiny nadziei, a Tarkowski stworzył wizję, w której pojawia się jakaś wyspa, a na niej chatka. A kiedy ja słyszę o chatce i wyspie, to mało ze skóry nie wyjdę z irytacji (…). Sosy emocjonalne, w których Tarkowski zanurzył moich bohaterów, nie wspominając już o tym, iż amputował zupełnie pejzaż scjentyczny i wprowadził moc dziwactw, są dla mnie zupełnie nie do zniesienia”.

      – Rzeczywiście bardzo krytycznie wyrażał się o ekranizacjach. Prawie wszystkich, poza Wajdą. Może dlatego, że sam napisał scenariusz „Przekładańca”. Trochę rozumiem autora, jego ukochane dzieci idą w świat, przeinacza się je. Lem był niesamowicie precyzyjny w swoich książkach, w tym, co chciał przekazać. Do Tarkowskiego – wiadomo – miał pretensje, że w tym kosmosie jest za dużo Ziemi, za dużo historii związanych z poprzednimi wydarzeniami z życia głównego bohatera. Tarkowski dorobił rzeczy, których w książce nie było. Podobnie potem zrobił Soderbergh w swojej wersji „Solaris”.

      Science fiction to dziś jeden z ulubionych gatunków popkultury. Za którą Lem chyba nie przepadał.

      – Rzeczywiście: nie miał o niej najlepszego zdania. W ogóle miał złe zdanie o amerykańskiej SF, szczególnie odkąd skręciła w stronę właśnie opowieści popkulturowej. Lem to jest literatura wysoka, to science fiction jest w jego przypadku nieco mylące. To zresztą przekleństwo Lema: działał w ramach gatunku, który w pewnym momencie stracił aspiracje. On sam wierzył kiedyś, że SF może zbawić świat, wytyczyć nowe kierunki rozwoju cywilizacji. Wpadł nawet na pomysł serii „Stanisław Lem poleca”. Dał ogłoszenie w amerykańskiej prasie, że poszukuje książek. Pisarze zalali go egzemplarzami autorskimi. Napisał potem – w latach 70. – esej: „Scence fiction: beznadziejny przypadek z wyjątkami”. Jak Amerykanie to przeczytali, wybuchła burza. Wyrzucono go z Science Fiction Writers of America, której był członkiem honorowym.

      Już wcześniej, w napisanej pod koniec w latach 60. „Cyberiadzie” pojawia się postać – ewidentnie alter ego autora – która mówi, że tyle pisze mądrości, a nikt nie jest w stanie ich dostrzec. Lem miał powiedzenie, że najlepszym sposobem ukrycia bezcennej prawdy, jest opublikowanie jej pod etykietą SF. Myślę jednak, że kiedy pisał pierwsze powieści – które zresztą potem uznawał za pisarsko słabe – miał wielkie oczekiwania od SF, czuł, że ma misję. Potem coraz bardziej się rozczarowywał, orientował się, że ten gatunek nie spełni pokładanych w nim nadziei.
    • mala200333 Re: Moze ekonomii.... 13.03.21, 16:14
      Firma odzieżowa Gap przekazała 6 milionów sztuk odzieży, aby pomóc ponad 79,5 milionom przymusowo wysiedlonych ludzi na całym świecie. Dar ten stanowi jedną trzecią obecnego rocznego globalnego zapotrzebowania na odzież i jest największą jak dotąd darowizną odzieżową dla UNHCR, Agencji ONZ ds. Uchodźców.


      W początkowej fazie wsparcia kryzysowego dla uchodźców, UNHCR dostarcza im podstawowe przedmioty: namioty, wiadra, koce i maty do spania. Jednak potrzeby są ogromne - a odzież jest jedną z najważniejszych. UNHCR przewiduje, że uchodźcy i osoby przesiedlone na całym świecie będą tylko w tym roku potrzebować minimum 15 milionów sztuk odzieży.

      - Każdego dnia dziesiątki tysięcy ludzi są zmuszone do ucieczki ze swoich domów, ubrane tylko w to, co mają na sobie. Rozmiar kryzysu uchodźczego wymaga współpracy i innowacji - mówi Anne-Marie Grey, dyrektor wykonawczy i prezes USA for UNHCR. - Dzięki hojności i wsparciu Gap możemy zapewnić ochronę i pomoc milionom ludzi, którzy zostali zmuszeni do ucieczki z domu z powodu przemocy i prześladowań - dodaje.
      Cztery regiony

      4 miliony sztuk odzieży zostało przeznaczonych do dystrybucji w Burkina Faso, kraju w rejonie Sahel w Afryce, który stoi w obliczu jednego z najszybciej rozwijających się kryzysów uchodźczych na świecie. Przemoc stosowana przez uzbrojonych bojowników wobec ludności cywilnej zmusiła ponad 2,7 miliona ludzi w całym regionie do ucieczki , zarówno wewnątrz krajów, jak i przez granice. Ponad 1 milion przesiedleńców jest w samym Burkina Faso. Regularne dostawy odzieży rozpoczęły się w październiku i mają trwać do kwietnia 2021 roku.

      Około 100 tys. kurtek zimowych zostało wysłanych do Libanu, jednego z najzimniejszych krajów w regionie, w którym mieszka milion syryjskich uchodźców. Dziewięciu na dziesięciu z nich żyje w skrajnym ubóstwie.

      56 tys. kurtek zimowych i odzieży zostało dostarczonych do rodzin uchodźców mieszkających w Armenii. Od listopada 2020 w regionie tym obowiązuje zawieszenie broni, jednak potrzeba pomocy humanitarnej jest nadal ogromna, a 90 proc. uchodźców to kobiety i dzieci.

      Pozostałe ponad 1,8 miliona sztuk odzieży zostanie rozdane w 2021 roku uchodźcom i innym wrażliwym populacjom żyjącym w innych regionach.


      Darowizny Gap została dokonana w ramach rozwijania współpracy UNHCR z firmami, które chcą przekazywać nadwyżki towarów organizacjom charytatywnym zamiast niszczyć je lub sprzedawać za grosze. Program ma wspierać realizację Celu 12 Zrównoważonego Rozwoju ONZ dotyczącego odpowiedzialnej konsumpcji i produkcji oraz zaspokajać najpilniejsze potrzeby uchodźców.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka