Dodaj do ulubionych

Cos my Kiedys jadali…

10.07.21, 20:33
W

najlepszych lokalach międzywojnia serwowano doskonałej jakości dania, a jeden stolik był obsługiwany przez kilku wykwalifikowanych kelnerów
Nawet mniej zamożne osoby mogły liczyć na smaczne i unikalne jedzenie w restauracjach III kategorii
Przedwojenne restauracje z unikatowymi specjałami zostały doszczętnie wymiecione przez peerelowskie sieciówki z identyczną ofertą od Bałtyku po Tatry. Dopiero teraz, po 100 latach wracamy do dawnej, międzywojennej świetności
Więcej takich informacji znajdziesz na stronie głównej Onet.pl
W II RP restauracje nie służyły tylko do zaspokojenia apetytu. W nich się po prostu bywało, w doborowym towarzystwie miejskiej śmietanki i teatralnym nimbie, kreowanym przez nienagannie ubranych kelnerów. Sama kuchnia przeżywała złote czasy, była niezwykle różnorodna, nasycona lokalnymi smakami. Choć dominowały lokalne przepisy, mocną pozycję zajmowała kuchnia żydowska oraz francuska. Śląsk skłaniał się ku niemieckim specjałom, a południe Polski serwowało węgierskie akcenty. Na stołach pojawiały się dania, o jakich w PRL, a nawet początkach III RP, można było tylko pomarzyć: parmezan, kapary, trufle, czy pasztety strasburskie. Za wysoką jakością stała kuchnia sezonowa. Regularnie też kursowały z zagranicy pociągi, zaopatrując praktycznie codziennie restauracje w świeże egzotyczne produkty z ostrygami na czele.
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka