W znanym mi przypadku (a właściwie dwóch) była to poinfekcyjna nadreaktywność oskrzeli. Coś jak astma, tylko przejściowe. Pomógł zwykły salbutamol (w postaci leku wziewnego ventolin, branego doraźnie, jak zatykało kaszlem). Nota bene lista leków, które już zostały podane jest przerażająca.