Deo- Vichy z zieloną zakrętką, książka "Chłopczyce z Kabulu". -- "Poczekaj na lato. Camping, namiot, ognisko nad jeziorem, rytualne palenie swietych obrazkow, moze jakies wianki, Noc Kupaly, lyk nalewki niekoniecznie na bursztynach, tradycyjna Polish kolbasa na patyku nad ogniskiem - taka nowa
Julia Renfri była bez wątpienia chuliganką i urwiską, tak zwaną chłopczycą, ale z dziewczęcym wdziękiem, raczej nie imała się wtedy babskich zajęć i wolała chodzić na lumpy ze starszym bratem, albo przyjeżdżali do nas na rowerach po wydarzeniach z dziadkami przeprowadzili się do Talgaru, i
Atrakcyjności dla kogo? Nic nie mierzę, zawsze byłam atrakcyjna dla tych, którzy lubią chłopczyce. -- Nie chciałbym wyrażać sądu, który byłby tak samo nieistotny, jak problemy, w które próbujecie mnie wciągnąć. ("Portret rodziny we wnętrzu")
anajustina napisała: > Już nie przesadzajcie, garsonki nie są takie najgorsze. Swoją drogą, skąd ta na > zwa. Co to ma z chłopakiem wspólnego? Bo dla chłopczycy. :) Kiedyś symbol emancypacji, teraz raczej niemodnej sztampy dla pań w "pewnym wieku".
i z "chłopczycy" umiałaby wyczarować coś wyglądającego jak fryzura, a nie skłębiony wiecheć słomy... Gabochłon z Grzybem. Tu wyobraźnia podsuwa mi sugestywnie koszulę w kratę i żółty sztormiak. Jednak... Gdyby Gaba była choć w minimalnym stopniu normalna - obstawiałabym sukienkę, jasną, nie biel
odpracowuje książę małżonek i ona nic nie musi. Natomiast Larwę sob > ie raczej wizualizowałam w stylowach a la Dita von Teese. > > > > Tak, oba pomysły mi pasują do Pyziakówien. Ostatnio wpadła mi do głowy wizja Natalii, takiej pomiędzy chłopczycą, a tym swoim romantycznym
najbardziej może a nawet powinna być wygodna. Conversy są duże, fakt. Chociaż Gaba mi się jakoś z trampkami i tenisówkami kojarzy, z racji tej zamaszystości ruchów. Niemniej botki/pantofle skórzane też brzmią dobrze. Ogólnie wyobrażam ją sobie w stylu „chłopczycy”, ale gdzie ten styl jest świadomy, a nie
uprzedzona, bo nie przepadam za tym imieniem... BTW przyszły mi na myśl jeszcze zdrobnienia Jacka lub Jacusia, gdybyś się jednak na Hiacyntę zdecydowała. Myślę że całkiem fajnie niwelują tę nieco nadmierną "księżniczkowość" pełnej formy, a jeśli mała by się okazała typem chłopczycy to już w ogóle. :)
Ja byłam chłopczyca i grałam z chłopakami w pikę i hokeja, babskie sprawy mnie nudziły. I zresztą do tej pory nudzą. Chodziłam w spódnicach od wielkiego dzwonu. Teraz pomykam w sukienkach i spodnicach non stop. Spodnie może raz w tygodniu.
W latach 80tych chodziła ze mną do klasy w podstawówce koleżanka, która w tamtych czasach nazywana była chłopczycą. Zawsze spodniach, na wfie zamiast ćwiczyć z nami grała z chłopakami w nogę, biła się też jak chłopak. Tylko na początek i zakończenie roku szkolnego przychodziła w spódnicy. Dziwnie
Wygląd to jest ogólnie temat rzeka: jak "zrobiona" to głupia, onlyfansiara, zaraz pewnie zaciąży, w jej wieku to się uczyć powinno, a nie szpachlę nakładać. Jak nie zrobiona, ma np. problemy z cerą: to zaniedbana, chłopczyca, pewnie feministka-frustratka, bo kto by ją zechciał Dziewczę zdaniem
Mój syn wiele lat biegał po domu w sukienkach siostry, malował się, pożyczał moje buty na obcasie. Mamy masę zdjęć z zabaw dzieci gdzie młody jest damulką z torebkami albo poddaje się zabiegom kosmetycznym w wykonaniu siostry. Wyrósł z niego normalny hetero chłopak. Nigdy mu w tych zabawach nie prze
Też jestem przerażona. Uważam, że należy sprzedać Kię, albo krowę, zależnie gdzie mieszkacie, kupić bilety do Watykanu na cito i lecieć. Jeszcze byście zdążyli. Macie trochę szczęścia, bo akurat umarł papież i są poważne obrzędy i więcej modlitw, jest też duży tłum osób i to przyciąga bardziej energ