Z dzieciakami możesz nawet się wybrać na imprezę do www.starapralnia.pl/, bo ta sala bankietowa w Słupsku ma oddzielną salę dla najmłodszych. Przy większych spotkaniach rodzinnych to idealna opcja. Nikt się nie męczy.
imprezy do lokalu. W życiu mi nie przyszlo do glowy, by liczyć "za ile ktos zjadł" i oczekiwać, że "zapłaci" prezentem co najmniej tyle wartym. Innych też mierzę tą samą miarą i idę z prezentem (lub bez) odpowiednim do okazji i moich możliwości, nie dorzucam stówki, gdy zjem kolejne porcje tortu, ani nie
Gdzie w prl były te restauracje do łażenia rodzinnie na obiady? Pamiętam pojedyncze bary mleczne i ze dwie piekielnie drogie restauracje w centrum. Nawet imieniny, chrzciny i komunie robiło się w domach a nie w lokalach.
cranberries1983 napisał: > nie, to nie jest normalne A niby czemu? Jeżeli w mieście są np. trzy lokale organizujące studniówkę na +/- 500 osób a szkół z takimi potrzebami zasadniczo więcej to logiczne jest, że zaklepują wcześniej żeby jakieś wesele czy inne chrzciny się nie wcięły w
A komuś przeszkadza wrażenie pustawego miejsca? Byłam jakiś czas temu na chrzcinach, sala duża, mogłaby pomieścić 3-4 takie imprezy, ale była tylko nasza. Normalnie stał sobie długi stół i jakieś ozdoby niedaleko wyjścia na taras, a reszta sali była pusta. Nie łaziliśmy tam, chyba że do toalety