Dzień dobry Wszystkim dziewczynom. Wcale się nie dziwię z radości Kalisto z nowej działki. To było kiedyś nasze marzenie.Jeździliśmy rowerami 7km na naszą działeczkę. Jaka to była przyjemność sadzenia,dla męża może mniej,bo kopania. Dzieci były jeszcze małe,starsze chodziły do szkoły
U nas kos jak co wieczór nadaje ale tak że go z drugiego końca mieszkania słychać. Na brzozie jest zawieszona ptasia budka, przed chwilą wleciał do niej ptaszek, mąż ustawia lornetkę to będziemy obserwowac. Sobota bardzo długa, mało spożytkowana.....
Zdecydowanie popieram wolność jednostki. Rola służącej totalnie mi nie odpowiada. Całe życie moja matka nauczała mnie aby być dla męża w pozycji ugotuj obiad, podaj, sprzątaj. Długo musiałam walczyć aby w moim związku nastąpił normalny podział obowiązków, czuje że i tak nie jest po równo. Wciąż są
Czy ty kiedyś byłaś singielką przez dłuższy czas? Bo akurat u ciebie ta "opcja" wygląda na program domyślny. -- volta2 napisała: > z litości mogę ci własnego męże podesłać, on wiecznie napalony, a przy okazji zawsze dobrze płaci za usługi.
pewnie wybierzemy się na kolejny długi spacer. A może wyciągnę męża do ogrodu botanicznego?
Zamiast rolet kup sobie takie okularki z materiału do spania, jakie dają czasem na dłuższych lotach. Od kiedy w nich śpię, brzask mnie nie budzi. -- Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa
się tak na co dzień i luz, nikomu nic do tego, ale skoro Stefa ma jakąś uroczystą okazję, to dlaczego mamy jej przytakiwać, kiedy chce wyglądać jak sierotka marysia, pan gajowy, ewentualnie rusałka a ta okazja do takiego imidżu absolutnie nie pasuje? I skąd Ty Asiu wiesz co chce jej mąż? Może też by
No nie przesadzaj... Ja miałam borowiny = plastry borowinowe. Takie plastry to dziś można kupić sobie na all i kłaść w domu. Jeśli ktoś naprawdę potrzebuje Zreszta wszystko inne też. Lampę taką, jak tam była, to mój mąż ma. I zresztą używa ja że 2 razy w rku No fakt, nie mam łóżka wodnego (ale
nie pomógł. Możesz to też potraktować jako spłacenie długu wdzięczności za to, że koniec końców ci się udało (czyż nie?). W ostateczności możesz wyręczyć się mężem.. Wiesz, że nigdy sobie nie wybaczysz, jeżeli nawet nie spróbujesz tego zgłosić? Trzymaj się.
Ja zdawałam w 1999 i zdałam chyba dopiero za 6 razem, więc właśnie byłam "wytrwała". Była to dla mnie potworna trauma - do tego stopnia, że latami nie jeździłam, bo kompletnie w siebie nie wierzyłam, a tata mi nie pomagał 😀 Dopiero mąż mnie zmobilizował i zmusił do jazdy twierdząc, słusznie, że
Ja nie mam. Zdawałam dawno temu, na stanie dwoje małych dzieci, czasu i pomocy mało, panukąca korupcja egzaminacyjna, nie zdałam kilka razy, długi czas oczekiwania na kolejne egzaminy aż dopadła mnie konieczność powtórnego zdawania testów i odpuściłam. Na co dzień nie potrzebuję, wszystko mam w
Byłem DJem na weselu. Pod koniec imprezy podeszła panna młoda i powiedziała, że spisałem się na medal i zapytała, czy może mnie zarezerwować na jej kolejny ślub. Zaśmiałem się, myśląc że żartuje. Ale ona była śmiertelnie poważna i dodała: „jestem realistką i wiem, że moje małżeństwo długo nie
O, to dobre przykłady argumentów, trzech z nich użyła moja mama, gdy chciała nam po śmierci ojca przepisać wszystko. Musiałam ją dość długo cucić z tego genialnego pomysłu wizją sytuacji, w której mój brat przepierdziela połowę jej majątku a ja ginę w wypadku, dziedziczy po mnie moje dziecko
Ale to nie była jego żona. Litewka zamieszczał na swoim fb teksty Daniela - męża walczącej z rakiem Magdy „Taką Cię zapamiętałem... Taką Cię zawsze miałem, mam i będę mieć w moim sercu, a moja miłość odnajdzie Cię wszędzie. Dnia 22 lutego swoją nierówną walkę z chorobą przegrała moja kochana Żona