subskrybcja napisała: > > Pozostałe akcje z innymi dziećmi - standard, wyśmiewanie rudych, grubych, piego > watych, okularników, biegających jak baba na wuefie, zezowatych - w zasadzie w > szystko co odbiegało wtedy od ogółu. Teraz jest to samo i to samo było 20 lat t
i to samo było 20 lat temu i 100 lat temu, zawsze znalazł się jakiś gruby czy okularnica - której dokuczano. Dzieci już takie są. Tylko nie mylić tego z prawdziwym prześladowaniem typu wyłudzanie pieniędzy, pobicia i okaleczenia i inne grubsze akcje. Jakby rodzice zabrali ze szkoły każde dziecko
staje się ofiarą dokuczania, to „coś jest z nim nie tak”. To bardzo niebezpieczne uproszczenie. Dzieci bywają wyśmiewane z powodu wyglądu, nieśmiałości, zainteresowań, pochodzenia czy po prostu dlatego, że ktoś uzna je za łatwy cel. Poza tym nawet jeśli dziecko ma pewne trudności społeczne, nie
No właśnie znam, i podtrzymuję, to rzadkość na tak wczesnym etapie. Chyba że dziecko bije, dokucza itp, wtedy rzeczywiście jest odsuwane.
W ciepłe dni nam wciąż dokucza, Lata w kółko koło ucha, Mamy, taty się nie słucha, Taka wredna burczy...
flanelowymi spodniami. Mój na nocowankę w szkole zabrał kiedyś mój różowy szlafrok, bo taką miał fantazję, w przypadku kogoś innego to mógłby być pretekst do dokuczania, ale nie w jego przypadku, to są niuanse, które samo dziecko musi wyczuć, co będzie zaakceptowane i zrozumiane jako żart, a kiedy wystawi się
przeciez odpadna mu galki oczne przez godzine. I wiele takich... Nie mam ni > c do dzieci, mam tylko do wdupiemania rodzicow W marcu miałam.przyjemnosc stać przed takimi w kolejce do samolotu. 4 drobiazgu, dwoje średniaków sobie dokuczało i ciągle na mnie wpadali,rodzice zero reakcji. Dopiero jak
Żeby mieć dupochron wcale nie trzeba dokuczać dziecku. Gdyby dziecko będące pod moją opieką nie chciało się ubrać (wg mnie) stosownie do pogody, to po prostu poinformowałabym rodziców. I tyle. Bez dokuczania komukolwiek.
Mój Feliks w czerwcu skończy 11 lat (😱). Dla niego to nie jest niecodzienne imię, bo dostał je po moim ukochanym dziadku. Nie spotkał pradziadka, za to dużo o nim słyszał itp. Nie przypominam sobie, żeby ktoś mu dokuczał, czy próbował. Bo właściwie dlaczego ktoś miałby się czepić się tego imienia
mają wyjścia. Znałam sukę, ogromną, która rodzinne dzieci traktowała jak swoje szczeniaki. Zaraz się tu oburzą. Tak, jak swoje szczeniaki. Dbała o nie, pilnowała , jak jej dokuczały to warknela, czterolatka wyciągnęła za ramię z basenu, bo myślała że się topi. Tamte dzieci kochały ja , od początku
Na pewno powinno się tłumaczyć dzieciom konsekwencje ich postępowania ale jednoczesnie dawac wybor. Np nie odrobisz lekcji dostaniesz złą ocenę, nie zjesz obiadu będziesz glodny, jak szybko posprzątasz pokój to będzie czas i gdzies pójdziemy np na plac zabaw. Odnosnie dokuczania innemu dziecku to
a long story, poznałam rok temu jednego takiego i mi cały czas dokucza menda, przynajmniej nasze dzieci się lubią. Związek to nie jest ale takie uj wie co.