Myślę że częściowo to moze wynikać z tego o czym niżej pisze Beata. A częściowo właśnie z przeświadczenia że w ten sposób lekko latwo i przyjemnie można przeżyć życie. Jeśli chodzi o to pierwsze to nawet w Polsce, gdzie jest roczny macierzyński i żłobki plus przedszkola, właśnie obserwuję na
Koszt wysoki... Ekhm, tu siedzą również osoby, który urodziły dzieci w czasach, kiedy za żłobek czy przedszkole płaciło się naprawdę duże pieniądze. Macierzyński trwał 16 tygodni, nie było żadnych wyprawek, a i podręczniki trzeba było samemu kupić, rok w rok. Pojadę psami "co wy wiecie o kosztach
Nokii. chcesz już mieszkać kompletnie na wsi. OK. KD cię dowiezie a MPK rozwiezie. Większość ludzi z rana, to licealiści. Takiego oświetlenia jednej szkoły nie powstydziłaby się niejedna drużyna. A są 3 licea i 2 szkoły podstawowe. O żłobkach, czy przedszkolach nie muszę mówić. Dzieci nie krzątają się
), Marjory Stoneman Douglas High School w Parkland (Floryda), Perry High School (Iowa), Minneapolis Catholic School (Minnesota) oraz Evergreen High School (Kolorado). Skoro nie ma strachu, to po co w każdej szkole podstawowej są obowiązkowe okresowe ćwiczenia dzieci, jak zachować się w razie strzelaniny w
jak malo wiesz a duzo gadasz? > Nie wkleiłeś żadnych danych o tym ile miesięcznie kosztuje opieka nad dzieckiem > w USA, w żłobkach i przedszkolach, i jako procent dochodów rodziny to kosztuje > . Nie wiem ile kosztuje ale dziec nigdy nie mowily ze ich dzieci wogole cokolwiek
>Również mam wrażenie, że mówimy o różnych rzeczach i używamy różnej terminologii. Przez "nocnikowanie" niektóre tu rozumieją PRLowskie sikanie na gwizdek albo świadome uczenie dziecka wypróżniania na zasadzie kolejnego milestone'u do odhaczenia, który dziecko musi załapać do którychś urodzin
Ale ja nie mówię o tym co było sto lat temu, tylko o tym co jest teraz. bo pytanie było "co się wydarzyło że to się zmieniło". Teraz od opiekunek w żłobkach i przedszkolach się oczekuje że będą uczyć dzieci czytać, pisać, liczyć, pływać itd.
Nie wiem czy to banalna czynność, ale wychodzenie do żłobka, a potem przedszkola, to była katorga od pierwszego dnia do zakończenia. Mówiono mi, ze dziecko się przyzwyczai do tych rozstań, że przejdzie mu, że w końcu przestanie płakać i że będę mogła zdążyć na czas do pracy. Niestety, nigdy się nie
w tych latach 50-80 funkcjonowały też tygodniowe żłobki, tak się to chyba nazywało, dzieci tam przebywało od pon. do pt non stop bardzo ciężkie czasy :(
Princess on od żłobka chodzi codziennie na korepetycje z matematyki i fizyki Inne dzieci na piłkę Co miałby mówić jak codziennie ma lekcje z tego a piłki nie zna
wklepanym doskonale przeświadczeniem, że sukces to Twoja zasługa, ale pech to w jakiś sposób twoja wina - bo trzeba było przewidzieć. Urodziło ci się niepełnosprawne dziecko i nie możesz chodzić do pracy - sorry, trzeba było przewidzieć. Tylko idiota się rozmnaża nie mając odpowiednich zasobów na wszelki
zanetka.x napisała: > teraz wnuki mieszkają np w Warszawie, Krakowie, w metropoliach - czyli młodzi p > ouciekali z prowincji, a babcie zostały na prowincji. No i bardzo dobrze. Dlaczego młodzi nie mieliby zadbać o swoje wykształcenie, rozwój i dobrą pracę. Dla dzieci to też
No niekoniecznie, ale od zawsze był tu etos pracy zawodowej. Wąskie specjalistki, czyli panie za biurkiem, wyrzygiwaly każdej, która sie.przyznała, ze maz ją utrzymuje. A biorąc pod uwagę lata, to żłobków bylo bardzo mało, ale to nie było istotne. Na pewno mniej sie tu pisało zdradach, kolejnych