W "wyższych sferach" na zachodzie elegantki nosiły nawet dwa takie lisy naraz- z przodu i z tyłu (łączono je tymi pyszczkami tworząc tzw. fox duo). To była dopiero makabra. Jeszcze mogły sobie trzeci na łeb zamontować. To był mocny wyznacznik statusu ekonomicznego.
Dziękuję, zajrzę do TKmaxa. A tak na marginesie oglądając różne buty „zdrowotne” „profilaktyczne” odkryłam, że one są najczęściej na wyższym obcasie/platformie (tak 3-5 cm) Jak widywałam starsze panie w takich butach, to myślałam że one takie elegantki, a tu się okazuje że tak jest najzdrowiej.
A tu się zasadniczo mylisz. Żadna ćwierkająca elegantka nie zastąpi tej, która przytulała, ocierała łzy i wycierała tyłek. -- Ja odnoga piekła Nanga zła i wściekła.
Ja mam szal/chustę czarną, z dodatkiem koloru bordo i brązu. Czapka granatowa, bordowa, brązowa... dowolnie... Buty, najchętniej czarne martensy lub oficerki brązowe. Dżinsy ciemne granatowe, czasem niebieskie, dzwony Z tymże zaznaczam, ja nie jestem elegantką, ubieram się w to, w czym dobrze się
przełamała opory i dumę, i oto właśnie strój ów leżał teraz na tapczanie, rozpostarty starannie, i roztaczał wokół siebie atmosferę romantyzmu i nadziei. (...) Owszem, dekolt w tym sweterku był niekonwencjonalny. Gabriela zastanowiła się, czy przymiotem elegantki jest aby na pewno połowicznie goły biust, i
nie jestem elegantka, wygoda, i ewentualnie ciuch/zestaw/ ma pasować do okazji. Modę ignoruję, wolę klasykę. I nie wiem czy będzie do ciebie pasowało, ale ja urodowo jestem jesienią, zatem do mnie bardzo pasują brązy, rudości, bordo, czerwony itp (ale fiolet niechętnie). I lubię, i dobrze wyglądam, i
www.groszki.pl/groszki/7,187992,32344340,elegantki-kochaja-te-czekoladowe-spodnie-z-luzna-nogawka-teraz.html#do_w=457&do_v=1625&do_st=RS&do_sid=2572&do_a=2572&s=BoxNPrzeImg16&do_upid=1625_ti&do_utid=32344340&do_uvid=1761133110624 -- "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
mackakisa napisał(a): > Eee tam, na bank im się rozmarzał proszek i mydło, jak żarcie. Tak że były w st > anie jeszcze pół podwórka oprać i umyć. > A na serio - to sobie tego nie wyobrażam. Zwłaszcza elegantki Idusi, która nie > wściekłaby się na niemożność doprania w
. Tak że były w stanie jeszcze pół podwórka oprać i umyć. A na serio - to sobie tego nie wyobrażam. Zwłaszcza elegantki Idusi, która nie wściekłaby się na niemożność doprania w pełni swoich ubrań i doszorowania siebie.
ciuchy się “siepały” na krawędziach, guziki wyrywały. Prało to się niezbyt często albo wcale, więc z bliska ci wszyscy eleganci i elegantki mieli ciuchy wypchane na tyłkach, z pogniecionymi plecami, średnio pachnące i wielokrotnie naprawiane. Buty jeszcze gorsze… A co do świetnego krawiectwa - ojciec
E tam klasa. To klasyczna sytuacja typu domyśl się. Czyli nowa koleżanka będzie gościa traktować chłodno i z wyższością, a on ma to właściwie zinterpretować. Och, ta elegantka jest taka nieprzyjemna dlatego, że ubrałem się niechlujnie, niezgododnie z regulami! Powinienem zmienić styl, zacznę od