Albo nie umieją, albo nie lubią, albo nie chcą...? Chyba ni ema dla kobiety lepszego afrodyzjaka niż facet, który umie się ruszać do taktu i z sensem :) Nie mówię, że wszyscy, ale większość..
Ja tam się gibię do rytmu. I to bardzo chętnie. Ale nie lecę od razu na parkiet ... niech się najpierw podgrzeje atmosferka :)))))))))))))).
no własnie nie umie tańczyć i tak strrrasznie mnie to wkurza, że czasem sobie myślę, że powinnam sobie poszukać innego, bo sama uwielbiam tańczyć i lubie w tańcu spędzać czas.A poza tym on jest niższy ode mnie i nawet jakby się nauczył tańczyc i tak chyba nie byloby efektu.... no i co tu
Tak, tak, koniecznie go zmień. Przecież nie jest ważne czy cię kocha, czy jest inteligetny lub zapewni ci przyszłość. NAJWAŻNIEJSZE żeby umiał tańczyć, w końcu na tańcu upływa większość życia. -- I to by było na tyle, co i na przodzie.
Ja uwielbiam, ale niestety, ostatni raz tańczyłam wieki temu :( W czasach prosperity imprezowej niemal co tydzień wychodziłam potańczyć. I wtedy, kiedy inni dyskutowali, flirtowali - ja tańczyłam :D Żałuję w sumie, że niewielu facetów dobrze tańczy, a wśród tych co potrafią - wielu nie tańczy bo
Po tym, jak facet tańczy, poznaje się, czy umie tańczyć czy też nie. -- Taka jest moja koncepcja, tak ja to widzę.
Ja nie lubię i nie polubię.
Doskonale wiem o czym mówisz :] U nas również tradycyjnie na każdym weselu była kłótnia, bo ja chcialam tańczyc, a mój facet nie. Ale zaciągnęłam na kurs tańca i się przekonał że nie takie to straszne. Na ostatnim sylwestrze nie miałam chwili spokoju, dosłownie lew parkietu się zrobił :)
w tym względzie jestem sztywniakiem ;)- nie lubię i nie umiem tańczyć i całkowicie to akceptuję. Obserwacja osób które tańczą nie umiejąc tańczyć, podrygując, wywołuje we mnie śmiech i zażenowanie-wstyd mi za nich ;) kojarzą mi się z małpami podrygującymi w jednym rytmie. tak samo nie rozumiem
luźne i o mały włos nie zaliczyłam gleby. Na szczęście facet mnie podtrzymał, ale myślałam, że ja ze wstydu pod ziemię się zapadnę. Miałam szczęście tańczyć z dobrymi tancerzami, którzy dodatkowo umieli poprowadzić kobietę (widziałam, obserwowałam), ale ta kobieta musi jakieś minimum z siebie dawać
A ja uwielbiam i umiem tanczyc zwłaszcza z moim mężem, a najbardziej wkurza mnie na weselach,że faceci zaczynaja mnie prosic do tańca jak już zdrowo popiją. Ten ich cudowny oddech i plączące się nogi i o wywrotkę łatwo. Na szczęście mój już to wie i jak widzi chwiejnego tancerza porywa mnie w drugi
ze chora jestem, a to ze mam akurat urlop i wyjazd zaplanowany, a to ze inne wesele mam w tym dniu... No ale na niektorych weselach bylam, w koncu od wszystkich czlowiek sie nie wymiga. Z tym ze tanczylam glownie ze swoim facetem, z ktorym mielismy standardowe tance. A jak ktos probowal mnie
uwielbiam patrzec na faceta jak tanczy(o ile to nie jest typowy balet na dysce) tylko naprawde jeśli fajnei sie rusza, chociaz malo kto z facetow umie naprawde tanczyc .nawet wśród znajomych mam wiekscosc osob ktore lubia tanczyc sama tancze od 5 lat wiec samo mowi za siebie. mojego chlopaka
sie wykruszyly i to znacznie zwłaszcza w salsie, czasami nawet brakowało partnerek. A wydaje mi się że właśnie salsa powinna zaintrygować partnerki. Ja dojeżdzałem na zajęcia 2 razy w tygodniu a mieszkam dosyć daleko od Poznania. Zawsze chciałem tańczyć i umieć tańczyć. Też uważam że taniec
nie znasz się po prostu i tyle :> farma.iluzji napisała: > niecierpiałam pogujących facetów z długimi włosami hehehehe > już teraz wiem skąd te niezgodności :) -- https://www.egify.pl/gify/transport/pociag/big/0002.gifhttps://artal.republika.pl/strzalka.gif
humoru. Mniejsza jednak w tym:D Wiesz, w pewnym wieku faceci jednak przestają radośnie pląsać tylko jakoś "prowadzą" partnerkę w tańcu, a ja nie umiem się w to wpasować, więc po takim tańcu gdzie nie tańczymy a właściwie tylko się szarpiemy, czuję się jak po stoczonej walce:P:P:P a nie po przyjemności