chatgris01 napisała: > Nie, darły się na placu zabaw, gdzie powinny się były bawić od początku (piszę > tu o doświadczeniach własnych). > Za darcie się na placu zabaw nikt się nie czepiał. Place zabaw były obstawione dookoła blokami a nie gdzieś daleko, więc hałas nadal był
Na PRLowskich osiedlach planowanie przestrzenne było jednak kilka leveli wyżej niż to co jest na nowoczesnych. Takie pomysły jak klatka 2x2 m zaraz pod oknem wtedy by nie przeszły. Wiadomo że hałas się niesie ale ówczesne place zabaw miały o niebo lepsze usytuowanie niż obecne. -- "Koszt
wyszła. Tak samo gdybym się dowiedziała, że nie ma pomieszczenia świetlicy dla małych dzieci, że tuż obok szkoły jest duży zakład przemysłowy typu generujący hałas/smród/inne uciążliwe. I wówczas żadne argumenty typu mało liczne klasy nie przekonałyby mnie do pozostania w tej placówce, ani, tym bardziej
1 m; nawierzchnia placu zabaw to miękki poliuretan, redukujący hałas pochodzący od stóp biegających dzieci; na koniec stwierdza, że dotychczas tylko jedna osoba zgłaszała hałas generowany przez plac zabaw. - Nie bardzo wiem, co jeszcze moglibyśmy zrobić. Przeniesienie urządzeń w inne miejsce z
galaxyhitchhiker napisała: > >Ja bym nie kupiła domu obok szkoły i placu zabaw. > > A co byś zrobiła, gdybyś mieszkała w pobliżu szkoły, która postanawia się rozbu > dować o orlika i plac zabaw tuż pod płotem? Pomijając sprzedaż, bo np. generaln > ie sąsiedztwo
z placu zabaw i hałasów w bloku. Drudzy robili nocne imprezy z piątku na sobotę i z soboty na niedzielę, goście przychodzili po 22. Za to w tygodniu byli tak cicho, że nigdy nie wiedziałam czy są czy nie. Nocni goście się skończyli jak im się dziecko urodziło. Jak się miało drugie urodzic to się
taje napisała: > Nie, zupełnie nie. Hałas bawiących się na zewnątrz dzieci to najmilszy z miejsk > ich hałasów. > Zgadzam się a mam plac zabaw pod oknami:)
No ja bym się uśmiechała. Nie mam dzieci, a i tak lubie je słyszeć. Oczywiście nie mówię o rykach pijanej młodzieży po nocy, tylko o normalnym hałasie boiska czy placu zabaw. Ale mnie w ogóle mało miejskich hałasów przeszkadza, a mieszkałam już m. in. kolo torów kolejowych, kolo przystanku
Nie mam linków, ale co jakiś czas pojawiają się wątki, że dzieci hałasują. Ludzie kupują mieszkania przy szkole, a potem zgłaszają hałas z boisk szkolnych czy placów zabaw. Pojawiają się artykuły, że boiska szkolne są zamykane po lekcjach, bo sąsiedzi skarżą się na hałas. Place zabaw są likwidowane
>główny temat mojej grupy osiedlowej to że hałas z placu zabaw i boiska się niesie, całe lato jest >głośno od turkotania rolek, hulajnóg i deskorolek bo kiedys osiedla były budowane z głową Na moim, stosunkowo "młodym" osiedlu ale jeszcze ze starymi wzorcami (budowa zaczęta w 1994 r
iwles napisała: > > Czyli to nie jest hałas typu darcie się, krzyki, muzyka na full, a winna jest a > kustyczność sufitu, który jest dla innych podłogą. Sorry - ale ludzie z podłogi > KORZYSTAJĄ. Nie znam nikogo, kto umiałby fruwać. Ale jest różnica między chodzeniem po
Tak, jasne, wszystkie dzieci uwielbiają "głośne" kolory, dużo obcych ludzi, hałas i 6 innych przyjęć urodzinowych w jednym miejscu..... Dosłownie wszystkie, bo sądząc po zdjęciu nr 1, to właśnie są zabawkowe urodziny (tak jest w salach zabaw)
intensywne zapachy, hałas) w sali zabaw. Po sali zabaw dzieci są nadmiernie pobudzone, marudne, nie mogą zasnąć. Trzylatek zdecydowanie będzie szczęśliwszy w bezpiecznym znajomym miejscu. Więc zdecydowanie bliżej mi do wyborów Kasi Tusk, bo spokojnie, estetycznie, po prostu w moim stylu. Plastikowe przyjęcia
, ułatwiać, a nie chodzić na smyczy seniorów, którym przeszkadzają dzieci na boisku. Place zabaw też pozamykajmy bo generują hałasy.
>A ja coś takiego napisałam? Sugerujesz, że dzieci bawiące się na placu zabaw generują hałas przekraczający ustawowe normy, powołując się na internetowe info o krzyku dziecka głośności 80dB 🤔 No to te 80dB to będziesz mieć, jak Ci dziecko w strachu lub bólu wrzaśnie pełną piersią wprost w ucho
Ależ ja nie mam nic przeciwko strefom dla dorosłych. Ale robienie strefy dla dorosłych na placu zabaw (tym jest aquapark) jednak dziwi. Robienie dnia dla dorosłych z użyciem plakatu atakującego dzieci (podstawowego klienta przybytku) dziwi jeszcze bardziej. Reklamowanie hałaśliwej imprezy disco w