Jachranka, hotel Warszawianka?
Prezydencja Polski w UE i spotkanie ministrów poszczególnych państw w Muzeum na Cytadeli od dzisiaj Od wczoraj meldują się w hotelach
Podwale, tam muzeum domków dla lalek, a ze Starego Miasta na Pragę do hotelu. Na drugi dzień zostaną wam najpierw artefakty, potem Muzeum Powstania - kawałek drogi z Mińskiej będzie.
Ogólnie przyjeżdżamy na Artefakty Titanica ( marzenie córki ) Wysiadamy o 11 w Centralnej Mamy cały dzień, hotel IBIS Praga Południe . Kupujemy bilet weekendowy na ZTM Wawa. Wyjazd niedziela 19.00 Centralna. Chcemy : 1.Muzeum Domków dla Lalek, 2.Muzeum Powstania Warszawskiego 3
Warszawianka. Pod Warszawą: Suntago, nie pamiętam czy coś jest w termach w Mszczonowie? Hotel Warszawianka w Jachrance? Nie byłam, ale coś mi się obiło o uszy.
A Twoim zdaniem kto zaludniał hotele robotnicze? Warszawianki? To był czas ogromnego ruchu społecznego ze wsi do miasta i mnóstwo młodych kobiet jechało budować socjalizm. -- Sami Wiecie Kto
Na przełomie lat 1843/1844 poznał w Paryżu 20-letnią Zofię Rosengardtównę, warszawiankę, uczennicę Chopina. Para pobrała się w dniu 26 XI 1846 roku w kościele św. Rocha w Paryżu. W podróż poślubną udali się do Hyères i do Rzymu, skąd powrócili do Paryża jesienią 1847 r. Mieli pięcioro dzieci
Na przełomie lat 1843/1844 poznał w Paryżu 20-letnią Zofię Rosengardtównę, warszawiankę, uczennicę Chopina. Para pobrała się w dniu 26 XI 1846 roku w kościele św. Rocha w Paryżu. W podróż poślubną udali się do Hyères i do Rzymu, skąd powrócili do Paryża jesienią 1847 r. Mieli pięcioro dzieci
Na przełomie lat 1843/1844 poznał w Paryżu 20-letnią Zofię Rosengardtównę, warszawiankę, uczennicę Chopina. Para pobrała się w dniu 26 XI 1846 roku w kościele św. Rocha w Paryżu. W podróż poślubną udali się do Hyères i do Rzymu, skąd powrócili do Paryża jesienią 1847 r. Mieli pięcioro dzieci
. No a Warszawianka... no cóż... zwykły hotel ze strefą basenową, kiedyś przystępny cenowo i bywałem tam bardzo często (już z żoną I dzieckiem, nie z kochankami). Dziś nie wiedzieć czemu, obiekt ten zalicza jakiś totalny odlot cenowy, najtańsze oferty prawie 700 zl za dobę, pełen kosmos i nie wiem kto
. Ale japy drą często ci, co się dorobili i przepili. Artysta bez wódki to nie artysta (pamiętam jeszcze jak Hasior biegał nam boso i w slipach przed hotelem Warszawianka, w którym kiedyś na obozie językowym byłem), ale niektórzy zamiast odłożyć, "przelewają" wszystko, bo w latach największej sławy