Moje pokolenie w Polsce nie znało nawet klocków lego. Były takie drewniane a później plastikowe do wciskania, ale rodzimej produkcji. Miałem też taki fajny zestaw "Mały inżynier", kształtki i płaskowniki z blachy, z dziurkami, w które wkręcało się śrubki mocujące konstrukcę.
Ja raz włożyłam drewniane klocki i po pełnym cyklu wyjęłam wykałaczki :(
dzisiaj Międzynarodowy Dzień LEGO klocki Lego są dla chłopców tym, co lalka Barbie dla dziewczynek. Kultowa zabawka ma ogromny wpływ na rozwój dzieci w latach mojego dzieciństwa były nieosiągalne, bawiłem się klockami drewnianymi. Gdy były osiągalne w sklepach pewexu, klockami już nie
dzisiaj Międzynarodowy Dzień LEGO kultowa zabawka mająca ogromny wpływ na rozwój dzieci w latach mojego dzieciństwa klocków Lego w Polsce nie było, pojawiły się w sklepach pewexu w latach osiemdziesiątych. Moją zabawką w dzieciństwie były klocki drewniane
Owszem kupowało się zestawy typu pudło klocków i samemu wymyślaj, ale widzę, że dzieci dużo większą kreatywność konstrukcji mają choćby w przypadku zestawów identycznych drewnianych klocków-klepek. Tu potrafią wymyślać takie cuda i budowle, że głowa mała Wcale mnie to nie dziwi. Nie tylko twoje
kreatywność konstrukcji mają choćby w przypadku zestawów identycznych drewnianych klocków-klepek. Tu potrafią wymyślać takie cuda i budowle, że głowa mała. Lego cieszy i zajmuje od kilku godzin do kilku dni - w zależności jak skomplikowany zestaw. Potem ściąga kurz i zawala miejsce.
Klocki drewniane -- wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
Off topic: >Bo klocki za PRL były drewniane.< Na pewno tylko drewniane? My urodzeni w latach 50-tych mielismy calkiem spore pudlo Lego. Rodziny za granica niet, rodzice niezbyt bogaci, wiec zaden Pewex, zreszta na poczatku lat 60 tych peweksow chyba jeszcze nie bylo. Wiec tak sobie teraz
, które godzinami bawiło się samodzielnie, słuchając bajek z płyt i budując z klocków. I pamiętam irytację, jak musiałam wstać i przestawić sobie płytę, gdy nie usłyszałam kawałka bajki, bo mi się budowla z klocków zawaliła. Bo klocki za PRL były drewniane. I budowle z nich rozsypywały się niczym, no
Kupiłabym zestaw kolorowych klocków drewnianych z sortownikiem. Moja córka dostała takie na roczek, 100 sztuk. Do dziś je mamy, ona bawiła się nimi nawet w okolicach 7-8 rz z młodszym bratem i zdecydowanie żadne z nich nie zgodzili się ich wydać. Chcą by kiedyś bawiły się nimi och dzieci.
klocków lego (lub tańsze klocki, też są ok) albo drewniany do składania, jeśli są to plastikowy, jak modele statków. Koszulkę z jakimś starym autem. Brylok do kluczy. Ten piesek to wcale nie taki zły pomysł, nostalgiczny prezent.
taje napisała: > Przyznam, że mnie to też zastanawiało, bo moje dzieci za nic nie chciały się ci > chutko bawić drewnianym i klockami i patykiem, ale wcale nie wykluczam, że to p > roblem z moją progeniturą (serio mówię). > Nie wykluczam, że trafiają się kilkulatki
bawił > y w czasie pracy rodziców. Takie bajdurzenie trolla. Przyznam, że mnie to też zastanawiało, bo moje dzieci za nic nie chciały się cichutko bawić drewnianym i klockami i patykiem, ale wcale nie wykluczam, że to problem z moją progeniturą (serio mówię). -- Nie omieszkaj dać
Pamiętam doskonale dzień swoich 3 urodzin, w domu było zamieszanie, potem przyjechali babcia z dziadkiem, w kożuchach, strzepywali śnieg z tych kożuchów , przywieźli mi jakieś "eko"( tzn.dzis eko) drewniane zabawki ,nieładne I nawet nie pomalowane ,takie surowe drewno, jakieś klocki i byłam