Wszystkiego najlepszego, niech Ci się wiedzie, ggru!! Jako alkoholiczka- fitnessiara nie wiem co pić, ale, no dobra, szampan jednak:D Na obiad piersi z kaczki, te z lidla, prawie- gotowe, ziemniaki i surówka z kiszonej kapusty. Okna umył wczoraj Stary, długo mu zeszło, ja nie wiem, czy on tego
Rozmawiałem z kumplem, który mi powiedział że w jego okolicy też do tych butelkomatów Lidla stoją kolejki panów w wiadomym kryzysie z gigantycznym worami plastikowych butelek i puszek. Chyba jednak podaż wyraźnie przerosła możliwości skupu, poza tym Lidl musi wypłacać piniondz, także za opakowania
Właśnie wróciłam, m.in.z Lidla. Nie było aż tak źle, ale np.na mięsie pustki. Za to w lokalnym PSS Społem kolejki do mięs i wędlin oraz kolejki sienkiewiczowskie.
Jesteśmy w gościach w małym miasteczku na Podlasiu, tłumów to tu nigdy nie widziano. Zakupy ograniczyłam do lokalnego lidla i piekarni, obyło się bez dramatów i większych kolejek. Nie musiałam kompletnie nic gotować, co jest olbrzymim plusem, prezenty zamawiałam przez internet. Miałam czas na
andace napisała: > Widzę że Snejki pewnie wjechała cała na biało z jakimś Aldi czy Lidlem a reszta > to snobki? Oooo, Hurra! Brakowało tylko andace do kompletu oderwanych od reala księżniczek na ziarnku grochu. Rodzice w PRL-u stali jeszcze w kolejkach po kawałek byle ochłapa i
>Śmierć nie zmoże? Tak, tego fragmentu zabrakło. >No rzeczywiście wolałabym nie paść trupem w kolejce do Biedry. To już do Lidla mniejszy wstyd 😁 Ale wtedy z kolei Biedra wykorzysta tę śmierć reklamowo (Lidl zabija!)... I tak źle, i tak niedobrze.
Chodzę, ale od jakiegoś czasu częściej jednak do Lidla, i powodem jest właśnie komfort zakupów - porządek na sklepie, brak palet obok których trzeba się przeciskać, mniejsze kolejki do kas i choćby to, że czynna jest tradycyjna i jest osoba do pomocy w samoobsługowej, a nie, że jedna musi latać. No
Hakowanie systemu było fajne. Na przykład wychodząc zawsze miałam z tyłu głowy - idę do Biedronki. To wolno, biedronki są wszędzie, ale daleko, więc iść trzeba! Albo umówiłam się z koleżanką do Lidla, stałyśmy w długiej kolejce, dwa metry od siebie i gadałyśmy :D Biblioteki na przemian otwierane i
tego nie cierpi więc > baba dostala asertywna zjebe i zmieniła kolejkę. > A potem już luz. Czyli z uwagi na wujowa pogodę robienie nic. Obiad na mieście > i butelka wina teraz. A że zona puściła ambitny film to ja mogę tyko tu siedzie > ć > Ja byłem w Stokrotce, Empiku
. Sklep pełen grzybów a musieliśmy bo wszystkiego na ciasta w dino nie dostaniemy a jutro pieczemy od rana. Tłum mnie tak wymęczył że już miałem dość. Jeszcze jakaś baba napierala w kolejce na moją zofje a ona tego nie cierpi więc baba dostala asertywna zjebe i zmieniła kolejkę. A potem już luz. Czyli z
zebranie do wózka wszystkiego z listy to ze 20 minut, kolejka do kasy to już różnie. Trzeba to jeszcze spakować, zawieźć do auta, wpakować do bagażnika, odwieźć wózek i tak mija kolejne 10 minut. 🤷♀️