K.Z.Bielejewski AMBASADOR Z FOCHEM I CZAPKĄ Z BLACHY, CZYLI JAK NAMIESTNIK POMYLIŁ WARSZAWĘ Z KOLONIĄ To już nie jest dyplomacja. To jest teatr obrażonego ego, grany na scenie cudzego państwa, z ambasadorem w roli nadzorcy, który zgubił regulamin i znalazł gwizdek. Ambasador USA w Warszawie