pracy i wszedzie. Nie matuje bardzo, daje fajny ,lekki glow .
Powiedz to np.pismakom z wiodącego tabloidu, którego to redakcja jest od roku oflagowania banerami z żądaniem podwyżek. 80% textów wypluwa ai, więc płacą im śmieszne grosze. Z redakcji i korekty już nikt nie korzysta, redaktorzy -korektorzy poszli na śmietnik. Z innej strony po wprowadzeniu do
Mnie nie chodzi o błędy ortograficzne ale o błędy w konstruowaniu zdań na poziomie inteligenta. Ty budujesz zdania na poziomie robola właśnie. Ja w pracy też pisałem raporty w Wordzie, ale mój angielski był zawsze bardzo dobry, a palcówka dokładna, stąd rzadko korzystałem z korektora.
żeby tak jeszcze czlowiekowi było dobrze w zielonym! W moim przypadku nie istnieje odcień zielonego, w którym byłoby mi dobrze, a jestem, niech będzie, napiszę to wprost: za próżna, żeby nosić to, w czym kiepsko wyglądam. Ile bym nie dała na siebie bazy, korektora, podkładu i pudru to każdy
torebce, toż to się kruszy tak łatwo. Chyba tylko osoby, co w pracy robią pełny makijaż, bo rano nie zdążają/szkoda im czasu, a w pracy czas jest. Korektor, puder, szminka, to tak, ale cień? A tytuł wątku jest z tego: Kurtkę skórzaną kupioną na raty bez żalu oddałeś marce na szmaty.** I też
nie ukrywa że z makijażem (każda też inaczej ten makijaż definiuje) czuję się lepiej. Ja też do pracy się maluję, minimalistycznie ale jednak (bb, tusz, tusz do brwi, błyszczyk nude, czasem bronzer, ewentualnie korektor lub rozświetlacz po nieprzespanej nocy). Ale jak mam np wolny dzień i idę sobie
po turecku przed lustrem które robiło za prymitywna toaletkę ( wynajęte mieszkanie) szykowałam się do pracy robiąc pełen makijaż. Moi ówczesny kot uznał że jestem wybudzona i dorwał się do jednego policzka zlizując wszystkie warstwy już położone ( podkład, korektor, róż, puder) aż do czystej skóry