nenia1 napisała: > Nie musi mamusia uczyć, żeby syn zaczął gotować. Podobnie zresztą z córką. Powi > em więcej, jak kuchnia z rodziny pochodzenia taka sobie to nawet lepiej jak nie > nauczy. > No idea dlaczego samodzielnosc & wyniesione z domu (od mamy) umiejetnosci
głównie dlatego, że go ktoś inny wyręczy. Nie musi mamusia uczyć, żeby syn zaczął gotować. Podobnie zresztą z córką. Powiem więcej, jak kuchnia z rodziny pochodzenia taka sobie to nawet lepiej jak nie nauczy.
konsta-is-me napisała: > A co to w ogóle jest kuchnia domowa ,zawsze się zastanawiam? > Albo "jak u mamy"- czyli jak ? To prawda, to określenie juz niekoniecznie oznacza tradycyjna kuchnię polską. Moje córki potrafia w koreańskiej knajpie powiedzieć "dobre, prawie tak dobre, jak
Dzień dobry:) Jest lekko słoneczny, chłodny dzień. Powinnam wyjść z domu, ale najpierw trzeba wyznaczyć cel. Bez niego nie lubię działać. Czyżby wyznaczenie celu było celem? Chyba się zaplątałam :D Jago, może córka ugotuje więcej jedzenia i zamrozi? Odgrzewanie jest łatwiejsze, niż gotowanie od
gołąbki." "Nie, dzięki. Nie mam już miejsca w kuchni i nie przepadam za gołąbkami." Miesiąc później. "Zrobiłam ci gołąbki!" "Yyy...Dlaczego?" "Bo mówiłaś, że bardzo lubisz, ale nie robisz, bo nie masz maszynki do mielenia mięsa." "Nie? Mówiłam, że nie robię, bo nie warte są zachodu i nie przepadam za
działalność - juz tam nie pamiętam dokładnie. Wszystko widać w opisie, ale narracje trzeba pokazywać tak, jakby nadal byli biedni, bo jak będą bogaci to beda tacy sami jak dorobkiewicz Sławek Lewandowski, rodzice Przeszczepa, Krystian-dentysta, Matylda Stągiewka z nowoczesnej kuchni czy Jedwamińscy - z
greta_herbst napisała: > Biedny Sałaciarz von Kuchen-Aidde, co on w tej Gabie widział takiego, że dał si > ę żywcem pogrzebać pod tym miłym kurzem? Ja rozumiem, że mogli go trochę przytł > aczać pewny siebie ojciec i pewna siebie córka, ale nie dało rady stworzyć wspó
czystości). Na codzień i tak trzeba chocoażby umyć podłogę w kuchni i na wejściu w taką pogodę, puścić odkurzacz. Zawsze też jest jakaś szafka/szafa do posprzątania, przecież pani sprzątająca tego nie zrobi, ona nie wie, co Ci jest potrzebne a co nie. U mnie to kosztuje 250 zł, za dodatkowe rzeczy płacę
Moja córka rok po szkole średniej pracowała w biurze przy zamówieniach. Potem poszła jednak na studia i pracuje dorywczo. Praca w gastro jest niewdzięczna. Zawłaszcza dla kogoś kto w kuchnie skończy jako pomoc kuchenna.
Aha, najśmieszniej było, jak sobie mierzyliśmy puls całą rodziną, ja, mąż, starsza córka i przyjaciel córki, ja miałam śmieszne 42, co w sumie występuj chyba tylko w stanie głębokiego odprężenia. I byłam po kawie i rozmawialiśmy sobie w kuchni. -- Pracuj nad sobą, nie będę wiecznie na forum, by
domek od sztancy z trawniczkiem i płotkiem, tata w biurze a mama w kuchni i nikogo poza rodzicami i dziećmi. (Czytałam ciekawe rozważania nt. tego modelu, zahaczające o różne mechanizmy kapitalistyczne - jak masz mniej ludzi per gospodarstwo, to masz więcej gospodarstw, i możesz sprzedać więcej
tt-tka napisała: > Cuszsz.. siedzieliby w tym pokoju z kuchnia (bez lazienki) na Polnej az do rozb > iorki, czyli do mniej wiecej CP, zdaje sie. W szescioro. Milosc kwitlaby :P Albo i to nawet nie, bo przecież gdyby Gizela wyniosła się z czternastoletnią Milą do Kazimierza, z