A właśnie, dziewczyny już wspominały, dobrym pomysłem jest konto walutowe. Ja mam w dolarach i euro, w Santanderze. Pani mi doradziła, że karta tylko do euro nie ma sensu i przykładowo kupując coś w necie, gdzie ceny są w euro mam tę jedną kartę do złotówek, euro i dolarów i pieniądze sklep pobiera
>I nie na Placu Czerwonym... ??? nie rozumiem, może za głupia jestem... jeśli wydaje ci się, że w prL nie było kont walutowych, nie było rozliczeń w dolarach a Polska nie spekulowała walutami, to jesteś w mylnym błędzie. osobiscie znałam (w rodzinie męża) maklera, który w PRL grał walutami na
galtomone napisał: > Nie wiem jaki będzie ustalony kurs, ale mając obecną wojnę Rosji z UKR na wscho > dzie to. z EUR w portfelu czułbym się bardziej chroniony i związany z zachodem. > To załóż sobie konto walutowe, najlepiej dwa w jednym banku i wpłacaj zbędne złotówki na to
depozyty (konto osobiste klienta, lokaty, rachunki oszczędnościowe) to pasywa – zobowiązania, które bank musi oddać. Podstawę naliczania rezerwy obowiązkowej stanowią zdeponowane złotowe i walutowe depozyty klientów (pasywa zwykłe) oraz środki z tytułu emisji papierów wartościowych przez bank (pasywa