czy biegającym dwulatkiem, o wyjściu z wózkiem nie ma mowy, ponieważ sama pani potrzebuje pomocy - nie odwiedzili dziecka dwa miesiące ( było umieszczone niestety 500 km od miejsca zamieszkania, jednak przez 60 dni rodzice nie załatwili samochodu/pociągu czy jakiejkolwiek formy aby pojechać
Myślę, że sami, dla dobra tego dziecka, powinni zrzec się praw rodzicielskich.
Jak kiedyś pisałam, moi rodzice odmówili zajęcia się starsza córka żeby można było mnie odebrać ze szpitala z młodszą, bo chcieli się w spokoju przygotować na wesele dziecka dalekich znajomych. Nie ma mowy o jakiejś stałej pomocy, w bardzo awaryjnych sytuacjach jak już naprawdę jest ciężko to tak
taką że mi się leje przez ręce, ojciec dzieci na drugim końcu kraju, czy możecie odebrać starsze z „przedszkola”. Niewyrabianie na zakrętach ogarniam sama. Tak jak napisałam - moi rodzice chętnie spędzą czas z wnuczkami, spędzają go zresztą ciekawie i z zaangażowaniem, ale to jest typowo budowanie
"Niewinni" rodzice, którym sąd w Szwecji i w Polsce odebrał dzieci: www.facebook.com/share/v/16SesQKpKF/
ytartu napisał: > "Niewinni" rodzice, którym sąd w Szwecji i w Polsce odebrał dzieci: > www.facebook.com/share/v/16SesQKpKF/ No i co masz do tych rodziców. -- Neokomuniści: Chiny, Rosja
Co to za nowy, niezwykle płodny nick? Co to za pomysł by odbierać dziecko bo nie potrafi obsługiwać się sztućcami i rówieśnicy się śmieją. Może trzeba spojrzeć na rodziców tych rówieśników… a co z rodzicami alkoholikami? Odbieramy rodzicom dzieci
No więc... Odebrać to tylko pierwszy krok. I jeśli rodzic dziecko krzywdzi albo zaniedbuje w takim stopniu, że życiu czy zdrowiu dziecka to zagraża no to wiadomo - trzeba odebrać, trudno. Natomiast jeśli tak nie jest, a alternatywą jest umieszczenie starszej nastolatki w zawodowej niespokrewnionej
: forum.gazeta.pl/forum/w,567,177914621,177914621,2_newsy_Polska_a_Szwecja_i_Finlandia.html Załączam fragment rozdziału książki dotyczącego tej sprawy. Zgadnijcie co się okazało. Sprawa wygląda nieco inaczej niż przedstawili to rodzice dzieci. No cóż za niespodzianka. Kolejne zdjęcia dodam w odpowiedzi bo da się dodać tylko 5. -- --- Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię
Jeszcze wyjaśnię, bo w książce jest wyjaśnione jak to się stało że polskie dzieci zostały z Polski przekazane do Szwecji. Pomijam aspekt kulturowy poruszany na każdym kroku przez rodziców dzieci, czyli "Polakuw szkalujo", bo to jest długi temat. Autor książki wyjaśnia natomiast, że zgodnie z prawem
nie odbierze dziecka prosto po szkole (bo sam kończy pracę i musi jeszcze te 400km przebyć, a raczej nie dysponuje teleportem), jeśli matka się zgodzi to ok, o 20:00 wyrusza ojciec z dzieckiem w drogę do miasta rodzinnego, z tego piątku to już nic nie będzie. Sobota cała, ale z niedzieli też tylko
Też zakładam, że autorka przedstawia sprawę uczciwie (choć i tak jej się ciut narracja rozjechała, pierw dziecko było przedszkolne, a potem miało osiem lat). Ale załóżmy dla dobra narracji, że to sytuacja autentyczna i że wygląda tak, jak to napisała autorka. Owszem, ojciec jest. Ale... Załóżmy, że
Rząd Donalda Tuska chce wydać następne pieniądze. Otóż pracownicy-rodzice dzieci urodzonych przedwcześnie czyli przebywających w szpitalu w inkubatorach mają dostać urlop płatny w 100% w wymiarze 8-15 tygodni do odebrania po urlopie macierzyńskim. Czy ematki z pieśnią na ustach płacić będą ze
Tak dokladnej informacji w Google nie znalazlam, ale bylo dla mnie jasne od poczatku, ze bez waznej przyczyny nie odebraliby im dziecka dzien po porodzie... bo matka byla w szpitalu jeszcze 10 dni... Widocznie uwazli, ze rodzice nawet bez zlej woli moga zrobic dziecku krzywde. " Pani
Małe dziecko na ulicy bez opieki, więc policja siłą rzeczy wszczyna procedury. Sąd sprawdzi wszystko i rozsądzi. To chyba jest ok? Nie jest OK. To jest represjonowanie, wzywanie do sądu, nękanie. Strach czy nie odbiorą dzieci, czy nie dadzą grzywny albo wyroku. Niepewność. Wynikiem są albo
maly_fiolek napisała: > Nie jest OK. To jest represjonowanie, wzywanie do sądu, nękanie. Strach czy nie > odbiorą dzieci, czy nie dadzą grzywny albo wyroku. Niepewność. Jest OK. W ogóle nie nazwałabym tego nękaniem czy represjonowaniem. Po prostu takie adekwatne (dotkliwe i
Jeżeli uruchamia się procedurę, to sprawdza się wszystkie dzieci w rodzinie. W normalnych krajach, bo ofc w Polsce można mieć odebrane X dzieci, a jak urodzisz kolejne, to wypuszczą je z pato-rodzicem do domu.
Nie to, żebym broniła tego cyrku, za mało wiem. Ale jakby matka nie zajmowała się sm tylko szła do pracy i z dojazdami nie byłoby jej 10h w domu, to byłoby dobrze, czy też należałoby jej odebrać dzieci? Dzieci podczas jej pracy zawodowej byłyby pod opieką ojca.