ja mam z mężem jedno konto. jesteśmy jego współwłaścicielami i każde z nas ma swoją kartę płatniczą. wyciągam pieniądze, kiedy są mi potrzebne. według mnie dwa konta to dwa wydatki(np. za prowadzenie rachunku). jeżeli małżeństwo ma problemy ze sobą i wzajemnym szacunkiem, to osobne konta
A ja nie mam pieniedzy i nie mam konta.Moja zona ma skarpete i tam trzymamy oszczednisci na czarna godzine.Kiedy ona bedzie?A tak na marginesie.Ile ludzi umiera w tej chwili?Ilu cierpi?Wiec pieniadze sa w cieniu tych rzeczywistych tragedii.
Moja bliska koleżanka w przyszłym roku wychodzi za mąż. Ostatnio rozmawiałyśmy o finansach w małżeństwie. Ona ze swoim narzeczonym na razie wynajmuje mieszkanie. Na opłaty za mieszkanie zrzucają się po połowie. Zakupy robią na zmianę, tak jakoś samo się utarło. Większych wspólnych zakupów jak
jesli nie mam zaufania do partnera, jesli mam lub moge miec problemy ze wspolna kasa, to raczej slubu bym nie bral. Rozdzielna kasa to prosta droga do nierownosci, zgrzytow i pikantnego rozwodu. -- lat, ani cm. to all the gi
Czy jesteście za opcją, że pieniądze są wspólną własnościa, że są w jednej kasie i dzielone pomiedzy małżonków czy za opcja, że każdy ma swoje konto, swoje pieniądze? -- inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka
bez pomocy drugiej. Wtedy jest jasne, że scala miłość, a nie strach. Z drugiej strony pomaganie sobie, wspieranie się i utrzymywanie się w trudniejszych okresach życia uważam też za jak najbardziej okay, po to mamy bliskich aby się nawzajem wspierać. Czasami jedna osoba bardziej się dokłada
Pytanie może dość wścibskie, ale jak wygląda u was "finansowanie" wspólnego życia, czy wszystko idzie na "dom" czy też macie dla siebie troszkę pieniążków, takie niewielkie kwoty na własne, mniej lub bardziej potrzebne, babskie wydatki??
jej wyplata w calosci i moja w czesci ida na wspolne konto, z ktorego 'zyjemy, pozostala czesc mojej wyplaty zostaje na innym koncie, na ktorym oszczedzamy forse na ekstra wydatki... (oszczedzamy na moich koncie poniewaz latwiej mi zachowac dyscipline w wydatkach)
Mam dosyć przykre doświadczenia zwiazane z tym tematem. Ciekawa jestem jak Wy rozwiązaliście ten problem. Wspólne konto czy każdy ma własny rachunek.
My mamy wspólne konto ale założyliśmy je dopiero po ślubie. Na początku tylko ja miałam własne konto, a mój mąż nie, a później przekształciliśmy to moje na wspólne tak żebyśmy mieli swoje karty do bankomatów itd. Szczerze mówiąc trochę się teo obawiałam, ale wszystko jest ok. Wszystkie większ
czy sądzicie, ze to takie proste??? Jestem w związku już 10 lat, wybudowaliśmy dom, było nam bardzo ciężko - i jest nadal - bo kredyty zabierają większość zarobionych pieniędzy. Próbowałam rozmawiać o rozdzielności (takiej nie oficjalnej bez adwokata), ale zaczęły się tematy ja już tyle w
Jeżeli zakładasz,że Twoja przyszła żona "swoją pulę pieniędzy wyda na okazyjnie kupione fatałaszki" to myślę,że fatalnego jesteś o niej zdania.Współczuję jej gorąco.A moje zdanie w tej sprawie:pieniądze wmałżeństwie są wspólne i kropka.Nieważne kto procentowo ile ich przyniósł.One są po to
Proszę Was o rady. Mąż ze swojej pensji daje mi co miesiąc część na utrzymanie. Starcza mi to. Mąż dostaje premie. Od pewnego czasu zostawia ją całą sobie. Nie mówi mi ile. Ostatnio nawet skłamał co do wysokości tej otrzymanej kwoty. Nie wiem co robić? Rozmawiać? Czepiam się? Ma do tego praw
Zastanawiasz się, czy porozmawiać? Czyli co? Nie rozmawiacie? Nie uważam, aby musiał meldować o każdej zarobionej złotówce, jeśli Wasza kondycja finansowa jest w porządku, ale zaniepokoiłby mnie fakt, że się przede mną ukrywa
Was satysfakcjonowała? Ile to w odniesieniu do zarobków mężów? Pytam bo jestem przerażona sytuacją koleżanki której mąż wydziela codziennie jakieś grosze i kobieta nie może na nic odłożyć..... Chciałam jej zasugerować jakiś konkretny system którego do końca nie kontrolowałby jej chłop. Mój system
gdyby mi chlop kase wydzielal, nie zdecydowalabym sie na wychowwczy a kolezance bym radzila szybki powrot do pracy i samodzielnosc finansowa -- Przepraszam, gdzie jest główna?
zostają na jego koncie i tam będzie sobie tą kasę gromadził, oczywiście wyda je później np. na samochód czy jakieś meble do domu. Bardzo mnie to zabolało, ponieważ moglibysmy przecież i tak cześć pieniędzy oszczędzac tylko razem decydować , jaka to będzie kwota. Dodam jeszcze, że w związku z tym
nie jestem rozrzutnym typem, po prostu wcześniej to ja zarabiałam więcej i miałam oszczędności i kiedy mój , wtedy jeszcze, chłopak miał problemy z kasą to ja bez mrugnięcia okiem zlikwidowałam lokatę, tracąc oprocentowanie żeby mu pomóc, liczyłam więc że teraz kiedy to on jest w lepszej
forum.gazeta.pl/forum/w,20012,96754699,96754699,Oszczedzanie_a_maz.html Rozumiem prawie każdy układ bo w sumie jak komu wygodnie ale tutaj pani nie jest chyba dobrze :)Czemu niektórzy tak
u mnie męża konto jest wspólne, a moje tylko moje (korzystamy z niego sporadycznie, w zasadzie tylko ja) uważam to za świetny układ :) -- fotoforum.gazeta.pl/3,0,1868477,2,7.html