Zobacz Himawari. Moja córka nosi do szkoły już drugi rok i bardzo dobrze daje radę. Duży wybór kolorów, uniwersalny fason.
prywatnych zajęć i kosić duzo większa kasę, ale jestem "ochotniczką" (czytaj: naiwną i głupią) i pracuję w szkole.
Mój zaczął szkołę podstawową majac skończone lat 4 (Szwajcaria) . Dostał taki komplet, tylko ze w kolorze niebiesko-granatowym z rysunkiem piłki nożnej. Nosił ten plecak przez 8 lat, bo tyle trwa szkoła podstawowa tutaj. Obecnie, lat 12 jest w nowej szkole, klasa 9 i kupiłam mu nowy plecak
Ze śniadaniówek polecam sistemę, ale, uwaga, nie duże pudełko typu bento, choć inni chwalą. U nas najlepiej sprawdziły się małe pudełka, które można upchać w wolne miejsca w plecaku (sprzedawane są w trójpakach, w różnych rozmiarach - skoro ma gubić, trzech chyba nie zgubi na raz?), ewentualnie
Powoli myślę o zakupach. Szkoła nie dała żadnej listy, więc nie wiem, jak tam z krepiną, zeszytami czy innymi drobiazgami. A te większe? Co Waszym zdaniem trzeba lub warto kupić? Jeśli macie sprawdzone modele, chętnie zobaczę. Mnie przychodzi do głowy: plecak, piórnik (jaki? saszetka czy taki z
Moja 10-latka od pół roku ma ten plecak areny, jest w klasie pływackiej więc potrzebuje taki duży, ale są też mniejsze wersję. Imo te plecaki są bardzo trwałe i mają ciekawą kolorystykę. Poprzednia córka swój używała przez 5 lat i do dziś nie chce go wyrzucić, choć do szkoły już nie nosi...
MOja w tym wieku tez wybrała noname z allegro ( chyba za 80 zł) i do dzisiaj plecak zyje. 3 lata. Do szkoły ma inny ( większy) ale ten jezdzi z nią na wyjazdy -- Ja mam bardzo wysoką inteligencję lotniczo-matematyczną. Bywalec
Być może uogólniam, ale takie mam spostrzezenia, bo tych obozów w mojej okolicy jest bardzo dużo, nawet w miejscowej szkole co roku w wakacje są harcerze i ostatnio ich widziałam jak szli z pełnym wyposażeniem (wielkie plecaki i różne dziwne rzeczy, które ze sobą nieśli) po scieżce rowerowej 5km, a
Sama odkładam. Nawet całkiem sporo, większy problem mam z laptopem. Późna nastolatka za parę miesięcy będzie dwudziestolatką, więc sama decyduje. Tak, odkłada czasem. Młodszy nastolatek, a w zasadzie pre-nastolatek (11 lat - nastolatek przyszedł z angielskiego i tam oznacza 13+) nie ma smartphone
iść do szkoły powiedział mamie, że głowa go boli. ABW dotarła do jego starego Pegasusa, trzymanego w domu rodziców w piwnicy przecinek i na podstawie analizy historii funkcjonariusze ustalili, że tego dnia kiedy matka wystawiła mu usprawiedliwienie i poszła do pracy – mały Karol przez cztery i pół
hanusinamama napisała: > Robić dzieciakowy jedzenie do szkoły. Lanchbox z kanapką/makronem/ryzem, do teg > o warzywo, owoc...niech będzie jakiś słodycz. Bedziesz panować nad tym co je... > bo teraz przewala 200 zł na słodycze, to dużo To jest bardzo dobry pomysł, ale wiesz
Zależy od tego czy wychodzi z domu po śniadaniu i ma już coś domowego w plecaku jako przekąskę, jakieś owoce czy kanapkę i w szkole je obiad - wtedy 10 to dużo, czy wychodzi na głodniaka i kupuje śniadanie po drodze, w szkole ew. coś ze sklepiku czy okolicznego sklepu, a po szkole coś jeszcze bo
dużo zachodu Jak to jeszcze dotaszcxyc do szkoły ( specjalnie samochodem ?)i potem gdzie składować w szkole setki makiet to też jest problem U mnie raczej były takie małe prace typu szycie czegoś małego albo zrobienie jakiejś pracy np. pieska z rolki po papierze toaletowym Itp itd ale wszystko