Oglądaj, cmokaj…i na damce kręć smutasie kilometry. Nie dla psa kiełbasa…🤣🤣🤣 -- If you are not happy, you lose time.
Jakiś pojemnik dozujący? Po co? Karmę wsypuję do takiej większej miski, z zapasem. Zwykle 1/3 zostaje.
Kilka dni temu widziałam jak dziecko śmigało na rowerze przywiązane do smyczy dla psa, takiej z regulowaną długością. Smycz była owinięta pod pachami dziecka a z drugiej strony tatuś sobie spacerował.
Kto mnie zaprosi na rower, ma od razu +100 punktów na starcie. Rower, spacer, bardzo chętnie. Z psami gorzej, bo mój już staruszek i dużo nie pochodzi.
"Z psem sobie pochodzisz sama albo z koleżanką. A pierwsze randki właśnie pokazują na co można liczyć dalej. Nie wyjdziesz z tym Panem nigdzie poza spacer czy inny rower." E tam, znam mnóstwo par które właśnie tak niezobowiązująco zaczynały: kawa, spacer, rower. Dopiero po jakimś czasie wchodziły
i w kagańcu i bilet dla psa kosztuje połowę ludzkiego. Bilet dla psa oczywiście nie obejmuje fotela dla psa. Pies ma siedzieć albo leżeć przy właścicielu. Pańcia może kupić jeszcze jeden ludzki bilet z rezerwacją miejsca i wtedy będzie miała drugi fotel do dyspozycji, ale i tak ze względów
Pies sam chodzi po podwórku? A u babci stoi może woda w wiaderkach albo miseczkach dla ptaków i jeży? Bo jeśli tak to pies ma zwyczajną sraczkę ;) Mojemu zaczęło się tak robić. Obeszłam cały ogród, pomyłam wszystkie pojemniki na wodę do jakich miał dostęp, nalałam świeżej wody z węża i jak reką
ja tylko ostrzegam, żeby smycz nie rozciągała w niewidoczny sznurek, czy raczej nitkę. Niewidoczną dla innych. Kiedys mało nie wywaliłam sie na rowerze, czyli o mało nie wjechałam w tę "nitkę". Bo pies był właśnie na takiej smyczy, niewidocznej dla mnie z wysokości siodełka i roweru w ruchu jednak
Do lasu, łąką nad rzekę albo z mężem przy rowerze po różnych trasach. Wtedy oczywiście z przerwami odpoczynkowymi, na jakieś patyki, niuchanie. Wybiegu dla psów w mojej najbliższej okolicy nie ma. Jak akurat nie pójdziemy na spacer, a chcemy go trochę podmęczyć to bawimy się na podwórku (piłka
Owszem. Z drugiej strony - byłam kiedyś w sytuacji, że jechałam pociągiem, a facet na siedzeniu obok przewoził pająki w takich specjalnych pojemnikach. Nie było to dla mnie komfortowe, bo się brzydzę, ale nie zaczęłam wrzeszczeć i omdlewać, tylko trochę się odsunęłam i dotrwałam do mojej stacji
Media wałkowały temat, że na rowerach i hulajnogach należy jeździć w kasakach, bo to kluczowe dla bezpieczeństwa. Nagłaśniano każdy tragiczny wypadek dzieci bez kasków. Myślę, że ta medialna nagonka spowodowała, że rządzący zajęli się tematem i teraz kaski będą obowiązkowe, przynajmniej dla dzieci