Właśnie. Raczej zdecydować się na wersję minimum w sensie pomalowac ściany i kupić parę mebli (na fakturę), które w razie gdyby co mogłaby zabrać ze sobą. Facetowi się nie dziwię, jeśli jemu estetyka lat 70./80. nie przeszkadza, to i tak jest łaskawy, że jednak zgodził się na remont. Optymalnie
deportuja nawet ludzi ktorzy przyszli w sprawie przedluzenia w > izy. Tak jak ze sprzataniem domu.. Mozesz przelciec ze szmata co pare dni ale po jakims czasie juz sie nie da i musisz odsunac meble i wyprzatac porzadnie a co kilkanasci elat zrobic rement - naprawic uszkodzenia i pomalowac sciany
na poczatku lat 80tych pokoj byl pomalowany farba emulsyjna w kolorze niebieskim, drugi byl na bialo ale to chyba byla farba klejowa, ktora pozniej po latach zmywalismy, zeby pomalowac akrylowa, nie mam pojecia czy to byla farba do pomieszczen czy zewnetrzna i czy bylo takie rozroznienie wtedy. W
potem to pomalowac. Facet co juz mi robił przedtem kuchnię przyszedł, umówił sie, powiedział ze trzeba dac tynk, a potem to włókno, i na koniec malowanie. Po 4 dniach pracy się okazało, ze efekt był tragiczny po prostu, na dwóch scianach jeszcze jako tako, ale sufit pomarszczony, i dwie inne sciany