pepe30 napisał(a): > taki sobie nick > > Siostra też parę razy nie zadzwoniła do mnie czy do taty ,ze chce przyjechać a > kilka lat wstecz tata miał urodziny pod koniec wrzesnia i wracając z pola ze zr > ywu jabłek patrzę a tu siostra stoi z psem i z prezentem dla
termin higienizacji u dentysty”, „w niedzielę urodziny twojej matki, bluzkę kupiłam jej na prezent”, to aż zaczynam zawodzić na głos. Potem przypominam sobie, że też mam jednego zdrowego, zdolnego i pracowitego syna, na którego utrzymanie, wykształcenie i hobby mnie stać i ciężar niesprawiedliwości tego
. Państwo to nie prezent na urodziny, który wyciąga się w odpowiednim momencie z kieszeni. Jeśli plan istnieje, pokazuje się go dziś. Z liczbami. Z harmonogramem. Z odpowiedzialnością za skutki. Tu niczego takiego nie ma. Jest za to ryzykowanie pozycji Polski w Europie. Jest wysyłanie sygnału, że nie
Mój mąż ostatnio dostał kartę podarunkowa na 30 euro, w podziękowaniu za serię wykładów dla studentów, karta jest bardzo uniwersalna bo ważna do kilkunastu sklepów + serwisu online w stylu allegro. Dużo lepszy prezent niż jakby przyniósł do domu jakiegoś kurzołapa. To popularny prezent w Holandii
musiał za mnie płacić. Czy mam rację czy on ma rację, bo ja już zgłupiałam. Nie chcę, żeby kupował mi drogie prezenty, nie chcę z drugiej strony rozliczać się z nim do każdej złotówki. Ostatnio musiałam mu oddać 18 zł za piwo na mieście ... Facet chce planować ze mną rodzinę, ale po takiej
Daję 16-latkowi ok. 30 zł dziennie. Ma za to kupić sobie coś do jedzenia, np. obiad w szkole, hot-doga w Żabce, butelkę wody na WF. Innych pieniędzy już nie daję regularnie, tylko w razie potrzeb typu kino, prezent na czyjeś urodziny.
Mam małą rodzinę: rodzice nie żyją od prawie 40 lat, teść od 30, rodzeństwa ani ja ani mąż nie posiadamy, dwoje dorosłych dzieci jest, ale wnuków brak. Z dalszą rodziną kontakty słabe. Z dziećmi było spotkanie i dostałam prezent na 4 wydarzenia, do wykorzystania przez rok. Z przyjaciółmi byliśmy w
moje dziecko. Chrzestna z powodów logistyczno finansowych nie mogła być na 18 urodzinach chrześniaka. I dla nas (rodziców) było to oczywiste. Obiecała prezent. I luz. Przy każdej możliwej okazji babcie dopytywały i nakręcały dziecko, czy już dostało prezent. W święta było spotkanie na którym była
Wiesz, są ludzie, którzy uwielbiają robić prezenty/celebrować okazje cudzymi rękami. To są te trójki klasowe, które stwierdzają, że trzeba kupić wychowawczyni kosztowny prezent. Takie wątki mamy na forum regularnie. To są ludziki w pracy, które z okazji urodzin kolegi z jednej strony oczekują
> w sumie okazywało się że co 2 tygodnie jest składka 20 czy 30 zł na prezent dla > kogoś > 20 lat temu > > od tego czasu świat poszedł do przodu i można pracować zdalnie i się w to nie b > awić To stara tradycja kiedy ludzie w pracy sie czuli jak wsrod dobrych znajomych
trzymać się z daleka od takich urodzin, jakieś stare baby które nie mają swojego życia pilnują tego a człowiek się musi dostosować kiedyś miałem taką pannę, jeszcze jak zaczynałem swoją pożal się Boże "karierę" zawodową ze 20 lat temu w sumie okazywało się że co 2 tygodnie jest składka 20 czy 30