Praca nauczycielki w przedszkolu nie polega wyłącznie na tym. Bardzo odpowiedzialna praca, nie tylko pilnowanie 20 dzieci ( co samo w sobie jest trudne)
Obecna narracja w stosunku do rodziców to wymagania, rodzic musi, rodzi ma, rodzic nie może. Pojawiły się głosy że oddanie dziecka do przedszkola z oczkiem wodnym to .... wina rodziców. Czy to nie przegięcie? Czy właśnie chęć na manie dziecka nie jest skutecznie tłumiona w nowym pokoleniu
hanusinamama napisała: > Ale co miały robic? Biegać za rączke w tymi dziecmi? Jak teren zabiezpieczony to normalne ze dzieci...bawią się ze sobą a nie z nauczycielką W przedszkolu moich dzieci jest zasada że bawią się na oczach pań i nie ma żadnego wychodzenia za górkę czy robienia
do elity wyróżniającej się na tle plebsu etosem. W Jeżycjadzie jest przecież tabun ludzi z wyższym wykształceniem - lekarzy (np. ojciec Diany), nauczycieli (pani Sznytek, pani Zajęczyk, nauczycielka techniki Laury, nauczycielka w przedszkolu Łucji etc.) czy kobiet machających sobie rękami przed
- odebrałam to jako kalkę sformułowania, które gdzieś usłyszała w zupełnie innym kontekście, na przykład w przedszkolu przy odczytywaniu listy. Nauczycielka wyczytała "Kopiec Arleta", to dziewczynka nazywa się Kopiec Arleta i tyle. W połączeniu z tym ślinienieniem się jej dziadka w ogóle wyszło bardzo
Starsza rozpaczała najdłużej z całej grupy. No taki typ. Ale chdozić do przedszkola lubiła. Jak odwoził tata było ok :) Z młodszą nie było problemu bo to był covid. Dzieci się oddawało w furtce przedszkola, płacz ustawał już w drzwiach przedszkola. Nauczycielki mówiły jednogłosnie ze nigdy
U moich dzieci w przedszkolu nie wychodził. Chyba, że na spacer (bardz rzadko), choć był plac zabaw. Nie chciały nauczycielki i dyrektorka. Przed 2010r. W podstawówce tylko na jednej przerwie w sezonie mogły wychodzić.
Dlaczego dzieci nie mówią do nauczycielek w szkole per "ciociu"? W przedszkolach są takie same nauczycielki, po tych samych studiach / np.kierunek pedagigka wczesnoszkolna i przedszkolna:).To jakiś zwyczaj nie na miejscu.Podobny do tego , któremu hołdują niektórzy lekarze w szpitalach, zwracając
rozsądek? Dziecko siedmioletnie akurat doskonale zdaje sobie sprawę jak to jest z tymi "ciociami" do ukończenia przedszkola 77 razy dopytał co i jak a rodzice i pani im wyjaśnili o co chodzi. Do mnie jako nauczycielki dzieci zwracały się ..."ciociu, babciu, mamo, tato, siostro i oczywiście po
tablicowych, może pracować w dwóch miejscach a dodatkowo w wakacje. Ktoś, kto pracuje 40 godzin tygodniowo nie ma takiej możliwości. Bycie nauczycielką to przywilej a nie kara. A jak im źle zawsze się mogą zwolnić, co zresztą mieli zrobić i jakoś nie zrobili. Ale niech się nie martwią, przedszkola i żłobki
zamiast pierdzieć w kanapę, gdy młode są w przedszkolu, zarabiałam własne pieniądze, rozwijałam się zawodowo. Odnosisz się z taką pogardą do kobiet pracujących, chociaż w pracowitości, zorganizowaniu do pięt nam nie dorastasz. Wracaj lepiej spać, kto normalny wstaje przed godziną 13-stą.
Społeczne oczekiwania. Wystarczyło wejść na jakąkolwiek grupę rodziców albo porozmawiać z nauczycielkami z przedszkola czy żłobka, by się z nimi zderzyć. Ja nie mówię, że one nie były słuszne, ale były zdecydowanie wyśrubowane w stosunku do tych, które wymierzone były w moich rodziców.
W moim mieście 2 przedszkola likwidowane przez połączenie z dwoma innymi, 5 kolejnych nie robi naboru- będą wygaszane, trzy następne ograniczają nabór. Nauczycielki mają szukać pracy w podstawówkach. Dramat. Pozamykają się też pewnie w niedługim czasie prywatne żłobki i przedszkola, które