Ratowanie maluchów dotyczyło też roczników 2004 i 2005, W mojej bańce były dzieci z obu roczników z odroczeniem obowiązku szkolnego. Większy bałagan był, kiedy 'wszystkie ' dzieci z rocznika któregoś kolejnego . Ale 2006 rocznik był liczniejszy globalnie niż 2005, tak mi się wydaje
alex_vause35 napisała: > Jestem po prostu w szoku, że w tym roku tylu kandydatów - 46% więcej niż w ubie > głym, to straszna liczba i bardzo zwiększa konkurencję. > Bo w tym roku idzie 'półtora rocznika' ratowanych onegdaj maluchów. Ot, co.
Jak jest jedyny, to może, choć przecież zawsze były dzieci, które szły jako 6-latki, za moich czasów i wczesniej też. Nikt nikomu nie bronił. Moja córka skrzywdzona sie nie czuje, przeciwnie. Ale ja zawsze bylam przeciwniczką ratowania maluchów, żadna krzywda im sie w szkole nie dzieje.
Oczywiście. Wrotka była juz starszą samicą, to mógł byc jej ostatni lęg. Natomiast bardzo mi żal młodych, ten wykluty maluch umierał na oczach widzów. Gdyby zabrano je szybciej, to byłaby szansa na przeżycie. Administratorka Sokolego Oka jest niespójna, z jednej strony sama personifikuje sokoły, z
Nawet w Polsce w szkołach nauczyciele widzą dzieci z dramatycznym brakiem kompetencji językowych, bo rodzice temat olali, ale "ratowali malucha" przed placówkami jak najdłużej się dało.
dotyczy tak samo bilansow medycznych, obowiazkowej edukacji przedszkolnej, minimalnwj frekwencji szkolnej etc) natychmiast wywolują okrzyki oburzenia, ze prawa rodzica i swietosc rodziny, zaraz wszelkie konfederussie tego swiata poprą haslo "ratujmy maluchy" i yak to sie kręci 🤷♀️
dostosować? i że to, co było w 2021, powtarzać się będzie przez kolejne lata i nic się nie zmieni? Owszem, przed 1999 było więcej czasu na dostosowanie, podobnie było z ratowaniem maluchów na początku bieżącego wieku. Ale to, że uważasz system 6+3+3 za lepszy ni z 8+4 nie ma związku z tym, że twoja
był rzadkością ( w sensie potrącony). ostatniego takiego spożyłam w roku 2000 gdy wracając od rodziców stuknęliśmy jakiegoś malucha. mąż chciał jechać dalej, ale się uparłam, byśmy go zabrali. i wisiał na balkonie:) kilka dni, ale że nie umieliśmy go porządnie zrobić, to zawieźliśmy do ciotki w góry
nie chorujemy, więc po co? No, to się zemściło na nas. Starszy "dramatycznie" przechodził, bo on się nie budził. Spał i wymiotował :( Z dwa razy go ratowaliśmy, bo się zakrztusił. To było bardzo niebezpieczne. I jeszcze pół biedy było, jak Młodszy pierwszy zaczynał chorowac, bo wtedy wiedziałam, że
Maluch 3-letni. Właśnie zasnął koło mnie, ale ten sen poprzedził prawie godzinny ryk. Nie płacz, a ryk. Dziecko nawet jak już się "da" uspokoić i zaśnie, to potrafi się kilka razy w nocy obudzić i zawsze oznacza to marudzenie, płacz, jakby się czegoś bał. Ma fazę na "mama, mama" i jak jest poza
szeptucha.z.malucha napisała: > Skłonność do nieprzestrzegania prawa jest jak anemia sierpowata chroniąca ludzi > narażonych na malarię. > Wiele razy ratowało nam to tyłek. Ostatnio w czasie pandemii i bzdurnych przepi > sów i być może uratuje podczas kolejnych kryzysów