nawet jak nie ma restauracjo to może kupić rybę tam gdzie kupuje inne produkty spożywcze. A jak brakuje mu restauracji w ogóle to też sa inne niż smażalnie. Ja np nad morzem jadałam jeden z najlepszych gulaszy w życiu ( za ułamek ceny ryby ze smażalni), niestety potem chyba zmienił sie kucharz
kelner wtedy moze siedziec na smartfonie.. A u nas raczej nie bo kucharz gotuje, i ktos musi to zapkowac i przygotowac, wyniesc dla klienta i jeszcze jest kost pudelek, sztuccow, serwetek etc etc...a napiwaka njet .
najwyzszej polki a wlasciciel/kucharz w jednym jest bardzo kreatywny. W tej samej odleglosci meksykanska fuzja. Fajne, oryginalne jedzenie. Mam tez super burgerownie (ich hot dogi z curry to miodzio), oraz mase innych lepszych lub gorszych lokali. Jedyny mankament to dokonanie wyboru, co sie chce. I wlasnie
kiedy idę do dobrej restauracji, w której zostawiam naprawdę konkretne pieniądze to trochę mnie to irytuje. mam dokładnie tak samo. u mnie dzieci lepiej sprzątały niż sprzątaczki, psia ich mać o talentach kucharzy to lepiej zmilczeć, robię i lepiej, i szybciej. nie wszystko ale wachlarz mam szeroki
cross-gebaken . Kiedyś wziąłem kilku Chinczyków do Polski-bo chcieli kupic restauracje w stolicy. Jak dostali tam danie- to kazały wyrzucić z pracy kucharza . To samo dotyczy kababa-prawdziwy jest tylko z jagnieciny i tylko w Turcji . A w Polsce na tym patyku, co sie obraca-to jakaś blizej nie
pare lat. > > hheeh u nas pewnie 80% sushi i japonskich restauracji jest prowadzona przez .... koreanczykow. :) a kucharzami (na zapleczu) sa oczywiscie meksykanie. Kiedys to japonczycy prowadzili japonskie i np takie typu Teppanyaki gdzie kuchnia jest przed nosem i "show" jest
najróżniejsze lokalne modyfikacje, i każda jest prawidłowa lokalnie. Najbardziej właśnie mnie rozwalają odcinki, gdzie Gessler twierdzi "tak tego się nie robi na Ukrainie / we Włoszech / Francji itp" - gdzie kucharz pochodzi z danego kraju. No bo była w którymś rejonie, i oni akurat inaczej to robią