Zależy czy dziecko malutkie, czy nieco większe, ale szłabym w zabawki i to takie "rosnące" z dzieckiem. Jeśli dziecko w okolicach roczku to pchacz z możliwością przerobienia na rowerek/autko odpychacz, hulajnogę czy inne cudo. Jeśli malutkie to zabawkę typu sensoryczna kostka, czy domek z odgłosami
Jeżeli małe działalności nie są w stanie się utrzymać na rynku, zadłużają się i płacą ogromny zus, bogacą się tylko korporacje unikające płacenia podatków, celebryci, rządzący, którzy zarabiają miliony i uśmiechnięta pinda opowiada o dopłatach dla artystów, pogardza szarym kowalskim "niech jedzą
prędzej ja mogę spytać co można przez tydzień robić nad basenem? Na plaży jest o wiele atrakcyjniej ze względu na morze. Moje dzieci jak były młodsze to uwielbiały fale , nie wspominając już o piachu w którym mogły grzebać. Teraz najlepszą atrakcją jest snurkowanie. Można popływać supem, rowerkiem
Ale tak jest zawsze, kiedy coś robi się dla naklejki, zdrapki czy pieczątki, na wyścigi, kto lepszy, zamiast po prostu zachęcać do jeżdżenia na rowerze/chodzenia pieszo kiedy warunki pozwalają. Postaw się na miejscu rodzica, który zapisał dziecko do fajnej podstawówki, poza rejonem, ale po drodze
bagażnika, resztę na siedzenie pasażera, jeśli trzeba. Jeśli jeździ się z rodziną to wtedy kupuje się inny samochód, niż na podrózowanie samopas. Proste raczej. Moje koleżeństwo, jeździło na urlopy sporym vanem, do którego pakowali nawet rowerki dla dzieci.
Dwa razy kończę pracę wcześniej i wtedy ten dzień długi, a im ciepłej i widniej tym dłuższy. Wtedy ogarniam dom, obiad, coś tam posprzątam dodatkowo, poprasuję, mam czas dla dzieci (choć one czasu dla mnie w tygodniu mają mało), jakieś zakupy nieplanowane (choć one mnie męczą potwornie), ale zwykle
Tekścik o rowerku plus zborkom to takie pisanie dla pisania.
U mnie jest mini skatepark, ale jak jest ładna pogoda, to często krążą po nim kilkulatki na plasikowych hulajnogach i małych rowerków, co co prawda wyłącza go z natolatkowego użycia, ale za to mamusie mogą na ławce posiedzieć, jak bombelek jedździ. Boiska szkolne są zamknięte, a miejskie zajmują
Jak najmłodsze wsadzisz na rowerek, to też będzie spory kawałek. Możesz je wsadzić w wózek, dzieci szkolne spokojnie są już w stanie tyle przejść. Zwłaszcza, że przy małych dzieciach ojciec sam i tak nie będzie jechał, tylko szedł.
Jeśli dzieci w tym wieku są w stanie dojechać rowerkami, to równie dobrze można je zaprowadzić pieszo.
się wściekam. Regularnie piszę tylko tyle i aż tyle, że "przelotne bzykanko na dochodne NIE JEST TYM SAMYM co 25-letni związek pary z dziećmi". Teraz tak rzekomo nie twierdzisz, ale w wątkach na 1000 postów dokładnie taką prawdę suflowałaś - że dochodzący hero z netu załatwi te same potrzeby co