No ja bym się uśmiechała. Nie mam dzieci, a i tak lubie je słyszeć. Oczywiście nie mówię o rykach pijanej młodzieży po nocy, tylko o normalnym hałasie boiska czy placu zabaw. Ale mnie w ogóle mało miejskich hałasów przeszkadza, a mieszkałam już m. in. kolo torów kolejowych, kolo przystanku
Mama ma rację, jak ta agentka jest chora to powinna zorganizować zastępstwo. Zresztą jeżeli szukasz nowych mieszkań, to tylko przez biura dewelopera, żadnych pośredników, bo wtedy łatwiej niegocjowac cenę. Pominę litościwie czaple i sąsiadów, ale po pierwsze mieszkanie przez dwa lata obok placu
jest spo > kojnym człowiekiem nigdy wcześniej go takiego nie widziałem. Najśmieszniejsze j > est to że po policję zadzwonili oni.....gdzie to my jesteśmy przez nich cały cz > as narażeni na nienormalne hałasy. Jeszcze zbiegła jakaś głupia sąsiadka co nig > dy z nimi zatargów nie
mebloscianka_dziadka_franka napisała: > U mnie mieszkanie za ścianą jest chyba jakieś przeklęte. Bo sąsiedzi zmienili sie już trzy razy ... Ja mam tak samo. Pierwsi byli bardzo fajni. Rodzina z dwójką małych dzieci. Niestety po trzech latach się wyprowadzili, bo nie mogli znieść hałasów
Witam . Jesteśmy już z mężem wykończeni. Od kilku lat zatruwają nam życie sąsiedzi z dziećmi jeden autysta. Przez 5 lat się nie odzywaliśmy z nadzieją że wyrośnie. Niestety dzieciaki już są w wieku szkolnym a my w domu cały czas mamy walenie w podłogę rzucanie przedmiotami na gołe panele częste
Ematko, pomóż, wrąbałam się w kwadraturę koła. Dziecko z alergią na kurz w wieku jeszcze autkowym ale już z siłą taką, że klasyczne piankowe puzzle zużywają się błyskawicznie. Gołej podłogi drewnianej zostawić nie mogę, bo hałas jest nie do zniesienia, lubię moich sąsiadów. Normalny dywan odpada
zasad. Ja wiele hałasów akceptuję w bloku, ale nie akceptuję zakłócania ciszy nocnej. Co innego jakby małe dziecko płakało w nocy. To zaciskam zęby i nic nie mówię, a co innego nocni goście czy inne hałasy. -- Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem. Gdy wielu ludzi cierpi na
zgłosiła do dzielnicowego, niech sprawdzi, czemu rodzice pozwalają dziecku grać nocami i do spółdzielni mieszkaniowej. Żadnych rozmów kolejnych z sąsiadami, skoro nie dociera.
, co daje tylko masę schodów, klitki na każdym piętrze (dobre jak masz więcej dzieci), z lewej i prawej sąsiedzi, z tyłu trawnik na postawienie co najwyżej gumowego brodzika i grilla (fajnie jest jak każdy ma grilla i brodzik, smród i hałas gwarantowane), a w środku człowiek obija się o ściany. Jako
Jarosław Kaczyński znowu udowodnił, że jest prawdziwym francuskim pieskiem. Na Żoliborzu u nowych sąsiadów remont, więc pan prezes spakował manatki i uciekł, bo hałas, bo wiercą, bo dzieci będą krzyczeć, bo świat jest zbyt głośny i nie dość miękki. No dramat! Zamiast jak normalny człowiek przeboleć
niej: "Niezrozumiałym jest, dlaczego Kuratorium staje w obronie w tym przypadku oprawcy, sąsiada, który naruszył nietykalność cielesną dziecka, a nie tegoż dziecka? Dlaczego Kuratorium przedkłada zeznania jednego sąsiada nad zeznania poszkodowanego dziecka, sześciu naocznych świadków zdarzenia, zeznań
mayoliijka napisała: > Życie w mieście generalnie jest uciążliwe, między innymi z uwagi na hałas. Niekoniecznie.Ja mimo, że mieszkam w centrum miasta, to jednak zwykle mam ciszę ( za wyjątkiem lata, kiedy dzieci bawią się pod oknami). Zaws > ze można wyprowadzić się gdzieś
Życie w mieście generalnie jest uciążliwe, między innymi z uwagi na hałas. Zawsze można wyprowadzić się gdzieś, gdzie nie ma sąsiadów. A w mieście trzeba priorytetyzować stwarzanie sobie dobrych warunków i na przykład raz zamiast pojechać na wakacje, zmienić okna. Polecam - teraz zmieniam okna przy