. Ktoś, dla kogo jest to koszmarem na objazdówkę nie pojedzie. Są osoby, które sobie cenią taki rodzaj urlopu, bo dużo zobaczysz,a nie musisz oragniac planowania itd To samo w zasadzie dotyczy pozostałych punktow. Każdy jedzie na taki wyjazd , na jaki ma ochotę. Jednego kręci leżenie plackiem na plaży
Bo ten hotel akurat jest w górach/nad morzem. Oni przyjechali do hotelu, a nie w góry. Sama ubolewam, że nie ma żadnego w centralnej Polsce, bo chciałam kiedyś pojechać na 2-3 dni typowo hotelowe.
Czy nuda to zależy od indywidualnego zapotrzebowania na bodźce. To jak z urlopem: jednym wystarcza co roku pojechać na działkę, inni muszą mieć sporty ekstremalne - to oczywiście skrajności i większość ludzi jest gdzieś pomiędzy. Podobnie jest w związkach. Na przykład dla mnie brak stresu
Bzdura. Poleciałam do Lizbony na kilka dni bo chciałam zobaczyć Lizbonę, jaki sens miałoby w tej sytuacji jechać na Podlasie? Które zresztą bardzo lubię i często tam jeżdżę? Pojechałam na tydzień w Alpy bo chciałam pojeździć na rowerze po trasie Alpe Adria a nie trzy tygodnie po Green Velo
osoby. Czego nie raz byliśmy świadkiem. Z godziny na godzinę tak się nakręcałam aż mi się przelało. I mówię do męża że odwołuję ich „wizytę” , sama zostaje z psem w domu, nigdzie nie jadę i żeby on sam pojechał. Mąż się wkurzył i mówi że przesadzam, że powinnam zrobić dobrą minę do złej gry , postawić
malinaa43 napisał(a): > No to ja.Musze liczyć się z pieniędzmi niestety i jak chce pojechać na urlop to > uszę go zaplanować, poszukać tańszej kwatery, nie żywię się tylko i wyłącznie > w restauracjach.Patrze ile wydaje w sklepach i w ogóle wszędzie.Ale tak miałam > całe
Daj spokój, bierz się i rób prawo jazdy. W dzisiejszych czasach samochody to bajka, 2 pedały, kierownica oraz w zasadzie same jadą, nie to co kiedyś kiedy w maluchu miejsce na bieg trzeba było sobie wypiłować wajchą, bo żaden bieg po dobroci nie wchodził. Teraz to po prostu wsiadasz i jedziesz
te Poilsce to w Polsce na pozir robi to samo tzn wprowadzili zasady ISO (naisz co robisz i rob co napisales) kiedy nasze pomimo ze na niby operuja i maja podobne principia zasady to uklady za skrajnie inne. Np z zasady inzynierowie sa zatrudniani na umowe "exempt" czyli wylaczony z nadgodzin a wiec
Nawet, jeśli jej rzad zaplaci za leczenie w PL, to autorka (majac rowniez u siebie dostep do uslug medycznych) zajmie miejsce osobie, której nie będzie stać, aby pojechać leczyć się, choćby na EKUZ, za granicę. Bo polskie realia są takie, że są ogromne kolejki do lekarzy (sama autorka komentarzy
musi kombinować z urlopem, żeby gdziekolwiek pojechać. A emeryturę ma więcej niż godziwą i nie musi pracować żeby spiąć finanse. -- Sami Wiecie Kto