, oszczędności, obsesyjnie wręcz. Po miesiącu zaczęła wspominać, że tam było tak fajnie, że byli ludzie, ćwiczenia, że miała podawane posiłki, że jadła na stołówce, że ludzie mili i życzliwi. I że chciałaby jeszcze pojechać. W tej chwili przebywa w domu opieki, niby myśli że jest na turnusie rehabilitacyjnym
krakkrakusek1au napisał: > Najważniejszá przyczyná otyłości jest kapitalizm. W PRL większość ludzi było sz > czupłych. Dobrze Krakkrakusku to ująłeś, tak skrótowo. Coca-cola, fast -foody, śmieciowe jedzenie, brak ruchu, siedzenie przed komputerem czy wszędzie, ze smartfonem. Do tego
w ż > abkach Ja starałam się w szkole średniej jeść jedzenie ze stołówki szkolnej, ale cóż, nie dało się. Prawie same obrzydlistwa, jeszcze bardziej syfne, niż w sławetnej żabce. Raz podano np. gołąbki z ziemniaków - no cóż, nie dało się tego włożyć do ust. Wcale się nie dziwię, że krótko po
> Może odgórnie ustalone ilości cukrów, tłuszczów, barwników i wszelkich trującyc > h E w produktach "dedykowanych" dzieciom? > Zakaz reklam syfiastego jedzenia przed, w trakcie i po programach dla dzieci? No i co jeszcze? Kupią sobie produkty dla dorosłych i obejrzą reklamy po
To tak, jak z ekologia, mnie się słomka papierowa w drinku rozpuszcza, a duże koncerny owijają swe produkty w plastik, papier i znów w plastik. Może odgórnie ustalone ilości cukrów, tłuszczów, barwników i wszelkich trujących E w produktach "dedykowanych" dzieciom? Zakaz reklam syfiastego jedzenia
Skoro mogą i chcą zjesc coś ciepłego i pożywnego zamiast kanapki, to jedzą. Nie ma w tym jakieś filozofii. Wyobraź sobie, że moja ośmiolatka dwa dni w tygodniu, kiedy od razu po szkole ma zajęcia i wraca do domu przed 18 też nosi obiad w termosie, zjada i sobie chwali 🤷 W normalne dni je w domu
pewnych rzeczy nie lubią - i wtedy nie ma sensu zmuszać je do jedzenia akurat tego, tak nie uwierzę, że nic na tej stołówce nie jest jadalne. Kieruje tobą tylko poczucie wyższości i "nowoczesności". Cóż to twoje potomstwo je w domu? Pochwal się. Po co płacisz za stołówkę szkolną, skoro nowoczesna matka
jednostkach jak szkoła jadłospis układa dietetyk więc i od tej strony musi się być ok. Zupełnie inna sprawa to wykonanie. Jednak menu ok. Moje dzieci kiedy były w wieku szkolnym by się najadły. Jednak wiem, że są ludzie którzy jedzą trzy potrawy na krzyż plus tylko konkretne konsystencje. No to nie dla nich.
Regulations 2014 Wszystkie stołówki szkolne muszą jasno informować o 14 głównych alergenach w jedzeniu. Natasha’s Law (od 1.10.2021) Wszystkie produkty spożywcze pakowane w szkole (np. kanapki, ciastka) muszą mieć etykietę ze składnikami i wyróżnionymi alergenami. School Food Standards (England
Podziwiam, że Ci się chce to wszystko piec, serio podziwiam. Ja jestem wyrodną matką bo moi dostawali najwyżej kanapki, a w wieku ok. 12 lat w ogóle odmówili brania jakiegokolwiek drugiego śniadania do szkoły, bo ponoć nie ma czasu i "nikt nie je", a przede wszystkim mają godzinną przerwę na lunch
(nędznych) stawkach za wyżywienie każdy oszczędza jak może by wyjść na swoje i jedzenie nie może być dobre. Do tego metody przygotowania i voilà! Podano do stołu!
jkl13 napisała: > na dojście do stołówki, dopchanie sie do okienka, zjedzenie i powrót do klasy mieli zawrotne 10 minut (klasa 7 i 8 sp), więc albo ciągle spóźniali się na lekcje, albo nie byli w stanie zjeść tego obiadu. W szkole mojego syna było identycznie, ale zapowiedzieliśmy
h i potem znów do szkoły. Przy następnych takich spotkaniach skorzystają z kantyny. Koszt ten sam. Nie będą gnać na gwałt na stołówkę szkolną. Mało tego proponowałem obiad na swój koszt dla wszystkich. -- Piszesz tak jak chce Agora i nikt cie nie blokuje. S
dzieci szkolnych zupa , ugotowana "wczoraj" (lub przedwczoraj) gotowa do podania po przyjściu ze szkoły. A potem obiad podany przeze mnie (męża, babcię czy opiekunkę), też ugotowany wczoraj albo dzis rano (jeśli nie akurat pracowałam). Obecnie ściągam jadłospisy z różnych stron, zwykle ze stron stołówek