dżemem i bezą (znowu była klęskę urodzaju u ciotki Pulpy, a skup jak na złość dawał żałośnie niskie ceny. Sumienia nie macie, ludzie, sumienia! – rozpaczał wuj Florek, zawracając samochodem z przyczepką wyładowaną kobiałkami dorodnej czerwonej porzeczki). Mama siekała natkę pietruszki do rosołu, dziadek