olpa7 napisała: > Odpowiem zbiorczo. > Tak ma diagnozę (ze szpitala), tak ma regularna terapię. To właściwie czego oczekujesz? Natychmiastowego wyzdrowienia? Zmiany diagnozy?
Obawiam się, że tanio i od razu to nie znajdziesz. I czemu w mniejszej miejscowości ma być za 300 zł? Psychiatra dzieciecy, których brakuje? Może jednak trzymajcie się lekarza na nfz a skoro brak wyników, to trzeba dziecko diagnozować w szpitalu?
odrzucałabym jednak poradni NFZ: ta przy naszym szpitalu działa całkiem przyzwoicie całkiem niezłą taktyką jest korzystanie z systemow prywatnych i publicznych równolegle - tym bardziej jeśli lekarz przyjmuje prywatnie i na NFZ - umawiasz wizyty i tu i tu w zależności od dostepnych terminow, nie mówiąc o
W szpitalu jest wielki schowek, a w nim piżamy w najróżniejszych rozmiarach, ręczniki i tego typu rzeczy bieliźniane. W jednym szpitalu dziecięcym, to nawet zabronili używać nam własnych rzeczy. Powiedzieli, ja wiem, że państwo pióra i zachowują zasady higieny, ale na czas operacji proszę używać
No wiesz, nawet najbardziej kochająca żona i dzieci nie są w stanie zagwarantować takiej opieki paliatywnej jaką oferuje hospicjum. Słyszałeś o hospicjach dziecięcych? Według ciebie znajdują się w nich dzieci li i wyłącznie wyrodnych matek? Czego to jeszcze na tym forum nie wyczytam -- 兀er
Gdyby byl wartosciowym patnerem i ojcem to bylby wsparciem, szukalby by pomocy, a nie zabral doope i sie wyniosl. Akurat mam znajomą z autystycznym dzieckiem, ale takim naprawdę przegiętym. Z napadami padaczkowymi podczas których niszczył wszystko (w tym siebie). Oddała go do szpitala jak nie dała
i zdawkowe komunikaty, atmosfera grozy i dramatu. Zero uśmiechu, pełna powaga. Każe rodzicowi usiąść z dzieckiem na fotelu i mocno trzymać. Wszelkie zabiegi wykonuje opieszale i wyjątkowo niedelikatnie. Brak profesjonalnego sprzętu. Odradzam – pseudodentystka i to niby dziecięca. Chyba rozminęła się
Ja byłam w kilku różnych szpitalach, od powiatowego poprzez miejski, wojewodzki, zwykle oddziały, jak i typowo dziecięce w szpitalu dziecięcym. W Polsce B, zakładam, że w Warszawie większą cywilizacja niż na prowincji.
No ja bywałam w szpitalach dziecięcych w Warszawie i niestety, warunki dla dzieci i ich rodziców nieraz są gorsze niż w mniejszych miejscowościach. A ty wypowiadasz się o szpitalach warszawskich chociaż w żadnym nie byłaś z dzieckiem.
Chodziło mi bardziej o to że serduszka raczej można znaleźć w dziecięcych szpitalach
kaminska-j napisała: > Chodziło mi bardziej o to że serduszka raczej można znaleźć w dziecięcych szpit > alach Szpital jest jeden i słusznie, bo w razie jakiś powikłań każdy, obojętnie czy dziecko, czy starzec otrzyma pomoc od fachowców. Klinika Transplantacji Szpiku, Onkologii i
Basen z fontanną w ogrodzie przy Klinice Dziecięcej Szpitala Uniwersyteckiego. Fontanna jest w bardzo złym stanie.
Watykan ma szpital dziecięcy, dostał taki prezent jakieś 150 lat temu. Teren szpitala należy do Watykanu, nie do Włoch. Ale systemowo szpital podlega pod system włoski. -- Entropia i chaos dnia