Sprawa znana. Ksiądz doprowadził do śmierci swojego, niechcianego dziecka (czy Gowin słyszał jego krzyk?) - nie wezwał pomocy do rodzącej, zamknął się w drugim pokoju i słuchał muzyki. Poród był z komplikacjami (zapętlenie pępowiny). W szpitalu zapewne wykonano by cesarskie cięcie i dziecko żyło by
Witam, Jakie bylo u Was poszerzenie komor? Załozono małemu zastawke czy nie trzeba bylo? A może ma Pan gadu gadu chetnie bym porozmawiala;) Na ta chwile to w sumie malo wiem wszystko po narodzinach małego... Tak jezdze do Wrocławia do szpitala gdzie sie małym od razu zajma po porodzie jest
rodzącą, oficjanie zgodnie z cennikiem szpitala państwowego. Na początku ciąży trafiłam na 10 dni do szpitala w rodzinnej miescinie (ale Poznan to duze miasto!!!),tam nasłuchałam się od dziewczyn w bardziej zaawansowanej ciąży, że z uwagi na brak anestezjologa nie ma w tym mieście znieczulenia.To pomogło
tez nie ma? fatalnie normalnie, myslalam,ze te wszsytkie LiM'y i inne prywatne przychodnie/szpitale powoduja,ze uslugi w duzych miastach sa takie same, albo mocno podobne, ze ew znika taki DOm Narodzin, ale za to masz mozliwosc porodu w domu. No wiem,ze nie to samo,ale zawsze jakas alternatywa. Ale ze
Witam, Dziekuje za wszystkie odpowiedzi. Niestety ten szpital to nie zart, jest to szpital w Gnieznie. Chcialabym zmienic placowke ale najblizsze sa oddalone ok 30 km a druga to Poznan ok 50 km. Stresuje mnie fakt, ze maly jest owiniety pepowina i z tego wzgledu boje sie jechac dalej
Mi odeszly wody w 34 tygodniu. Pojechalam od razu na Polna (Poznan). Dostałam zastrzyk na plucka, przez 2 dni lezalam na porodowce. Następnie przenieśli mnie na oddział polozniczy. Tam dostałam fenoterol w kroplowce. Powiedziano mi, ze ta kroplowka tylko na 2 doby. Jeśli po dwóch dobach nastąpi
Polna-Poznan,Żory,Wroclaw-Wojew.Szpital.Specj.,Lomza,Zielona Gora,Nowy Sacz...sporo tego. Ja biore ,znajome mowily ze fajny:) -- https://www.tickerfactory.com/ https://tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;10000;118/st/20111010/k/94d4/preg.png
Poznan chyba ogolnie nie ma szpitala ginekologicznego z prawdziwego zdarzenia. Do dzisiaj pamietam, jak przed urodzeniem mlodej spedzilam z mezem pol godziny na pusciutkiej izbie przyjec na Polnej zanim panie dopily kawe, skonczyly rozmawiac i wreszcie sie zainteresowaly rodzaca kobieta. Nie
szyjke - wg niej mialam szybko urodzic. Na szczescie w miedzy czasie zwolnilo sie miejsce w szpitalu (Poznan, na Raszei). .Po formalnosciach w Izbie Przyjec znalazlam sie na porodowce tuz przed 14, podlaczyli mnie pod ktg, niestety na lezaco a skurcze byly juz coraz gorsze. Caly czas byl ze mna Maz