hrasier: Ja pierniczę, jak ludzie zakochani w UE f.: -Ja pierniczę jacy z ludzi idioci. W 2000 gościem Portugalczyków, przyjechali na spotkanie Taize. Tak z głupia frant zapytałem czy warto wchodzić do UE. Z głupia frant, bo ja od 50 lat, od czasów komunistycznych marzyłem o wejściu Polski do UE
runny.babbit napisał(a): > nangaparbat3 napisała: > > > Zawsze myślałam, że na Oazy to się jeździło głównie w latach 80. > > > Oj nie, lata 90 to był szał. Plus Taize, SDM, mnożyło się wtedy tego mnóstwo. W latach 90-tych nie bywałam w kosciele. Nie wiem
nangaparbat3 napisała: > Zawsze myślałam, że na Oazy to się jeździło głównie w latach 80. > Oj nie, lata 90 to był szał. Plus Taize, SDM, mnożyło się wtedy tego mnóstwo.
Ja pierwszy raz usłyszałam o Taize gdy było we Wrocławiu na przełomie roku 1995/96 roku (chyba). Moja mama mnie wciągneła ku mojej wielkiej niechęci, a potem to mnie pochłonęło że cały ten okres spędziłam z poznanymi tam ludźmi. Jakkolwiek nie mogłam od razu uczestniczyć w wyjazdach, bo byłam
W '92 byłam na spotkaniu Taize w Wiedniu. W rodzinie, u której mieszkałam jedno z dzieci w nagrodę za coś pojechało na wycieczkę szkolną do Paryża. Jego ojciec mówił, że fajnie, bo ich jako rodziny austriackiego nauczyciela z 6 dzieci, nie byłoby na to stać. Ale też się zdziwił, że na mróz (było -8
A który to był rok?Jestem zaskoczona. Czechosłowacja istniała do 31.12.1992. Ciekawe, bo u nas nikt by się nie zająknął o wycieczce poza granice kraju w tym czasie. Wtedy głównie kwitła turystyka pielgrzymkowa w parafiach. W 1992/93 pojechałam na europejskie spotkanie braci z Taize w Wiedniu (tam
Mnie kiedyś uratowali obcy ludzie, gdy miałam tylko gorączkę, nic więcej (ponad 40 stopni) na wyjeździe i 20 lat. Zatrzymałam się na kwaterze w trakcie europejskich spotkań wspólnoty z Taize. Nie kontaktowałam, sama sobie nie byłam w stanie zmierzyć, bo nie miałam siły ruszyć ręką. Wezwali karetkę
A i poznałam na spotkaniach z Taize młodych Chorwatów, którzy uciekali z Serbii. Długo gadaliśmy o ich doświadczeniach.
Nie byłam, ale w czasach licealno studenckich sporo znajomych frakcji oazowej pielgrzymowało. I sporo przyspieszonych ślubów kojarzę. Jeździłam na te spotkania pod banderą Taize, sylwestrowe. I powiem tylko, że integracja tam była miedzynarodowa. Nikt nikogo nie pilnował kompletnie. Księdza
Aa, myślałam, że chciał wysłać młodego na jakieś katolickie kolonie😂Mnie i mojego kuzyna, ciotka tak urządziła, że powiedziała nam, że jedziemy na obóz młodzieżowy do Francji, a wylądowaliśmy na zlocie ekumenicznym w Taize. Jezu Kryste co się tam działo.🤦♀️🤦♀️
Właśnie czytam zapiski z lat 1969-1974 br.Rogera przeora z Taize pt "Niech twoje święto trwa bez końca" , wyd.Pax 1982 . Ktoś w ramach akcji czytelniczej "podaj dalej" zostawił ksiązke na ławce w parku . Na kilku stronach ten mnich utyskuje nad pustymi europejskimi seminariami duchownymi i
, przyjaciółka na mnie, wstajemy, wychodzimy po angielsku. Paryż nie był jednak wart każdej "mszy". I to jest opowiesc o tym jak nie pojechałam na Taize.
wioski z księdzem rzępolącym pieśni kościelne na gitarze przez całą drogę. Okazało się, że trafiliśmy do Taize!!! Ja i przyjaciółka nie mające nic z kościołem wspólnego, znalazłyśmy się w jakiejś ekumenicznej sekcie, gdzie każdy musiał przynależeć do jakiejś grupy (grupa wiary, grupa ciszy, grupa pracy