sabek81 napisała: > Oho, nasłuchałaś się instacelebryrki o leniwych wymówkach 😂 Całkowite pudło. Przez wiele lat półzawodowo uprawiałam taniec towarzyski (tańce latynoskie przede wszystkim). Czyli całe godziny ćwiczeń. Na wysokich obcasach:). I mam czworo dzieci. Stąd nie potrzebuję
towarzyskiego, raz były gołębie. Ale żeby jakoś przesadnie dużo to nie. Nie zapowiada się też aby którekolwiek nasze dziecko wpadło na pomysł wielkiego, drogiego wesela. Szczególnie, że my ze swojej strony to z bólem ze 35 osób uzbieramy :P Przyjęcia komunijne ludzie robią większe :P -- Prócz wyższego
Zawsze był strasznym oblechem. W tańcu towarzyskim każdy partner płci męskiej był na wagę złota, a już taki który miał trochę talentu i dało się z nim wygrywać turnieje to był odbijany bez skrupułów, przekupowany przez bogatych rodziców partnerek płaceniem za drogie prywatne lekcje itd. Nie
pomyślę, że prasowałam wszystko, pościel odnosiłam do magla i codziennie dzieci musiały być na spacerze to nie wierzę, że to wszystko robiłam sama. Życie towarzyskie kwitło, mieszkałam wtedy w Domu Asystenta, dzieci spać a my w brydża . Może było lżej z opieką medyczną, rejestrowałam jak potrzebowałam i