To jest forum dyskusyjne. Tu się dyskutuje. Czy mamy ograniczać argumentacje ze względu na ewentualne traumy, jakich czytelnicy wątków doznają? Wtedy o niczym nie można będzie dyskutować, bo jedni przeżywają świeżą żałobę po śmierci rodzica, inni są w depresji po stracie pracy. Więc nie można
> się nie jest faktycznie toksycznym rodzicem to dziecko się od surówki nie zepsu > je, a nawet od tego, że dłużej z rodzicami mieszka czy od tego że nie pracuje n > a studiach. Święte słowa!
z jednego szczegółu zrobić całą historię. Ogólnie zresztą mam wrażenie, że nieco przeceniamy nasz wpływ na to jakie jest dorosłe dziecko. Jak się nie jest faktycznie toksycznym rodzicem to dziecko się od surówki nie zepsuje, a nawet od tego, że dłużej z rodzicami mieszka czy od tego że nie pracuje
eliksir_czarodziejskii napisał(a): > > Komu jest trudniej zerwać relacje z dorosłym toksycznym dzieckiem? Tobie? Czy w > ypowiadasz się za kogoś? Czy gdybasz? Łatwiej zerwać dziecku z rodzicem niż rodzicowi z dzieckiem. Nie oglądałaś Ballady o Januszku?
alexis1121 napisała: > Nawet rodzice dzieci z wyrokami morderstwa często nie odwracają się od tych dzi > eci. Zalezy z jakimi wyrokami. Jak morderstwo typu syn zabił ojca bo ten po raz kolejny tłukł matke i młodsze rodzeństwo to młody mu tak przywalił, ze staremu sie zmarło. Bo
równie dobrze może sobie nocować w hostelu i poznawać uroki kawalerskiego życia, albo jak dziewczyny napisały, poszukać jakiegoś studenckiego wyjazdu. Jest jeszcze ojciec kawalera, może też ma jakąś rodzinę. I możesz być granitowo pewna że oderwany od toksycznego związku odżyje. Ale ty się kurczowo
budżetówkę i emerytury. Głównie z powodu tego, że kobiety zamiast rodzenia wolą czas spędzać w żłobkach dla kobiet, zwanych korporacjami i urzędami. Trudno im się zresztą dziwić, biorąc pod uwagę, że - jak zauważyła forumka fiołek - z tego rodzicielstwa to rodzic guano ma, poza ewentualną satysfakcją
Do tych szkół baletowych przychodzą małe dzieci. świetne zwłaszcza dla tych nielubiących sportu, a raczej byłoby świetne, gdyby nie przemoc, wpędzanie w anoreksję i nerwicę. To tak toksyczne, że dzieci, które chciałyby tańczyć, siedzą i się nie ruszają, bo rodzic się całkiem słusznie boi tej
). To dziewczyna z zasięgami, victorii by się to przydało, a okazało się że młodzież ma tego rodzaju konwenanse w pompie? Nie trzeb być toksycznym, wystarczy siw nie zrozumieć, a że dziewczyna z bogatego domu to pewnie uznała że ona nie będzie zabiegać o dobre kontakty z teściową… I czy rodzice
nie umiałaś. Ty, nie rodzice > Ale dlaczego nie umiałam? Nikt mnie nie nauczył podejmowania dobrych dla mnie decyzji, unikania osób toksycznych.
"Moim zdaniem rodzice powinni przygotować swoje dziecko do dorosłego życia, nauczyć ich wielu rzeczy, m.in. jak być asertywnym, jak dbać o siebie w relacji, bronić się jak zachodzi potrzeba - bo tego przede wszystkim mi zabrakło. I powinni stanowić przykład dobrej relacji, a nie toksycznej, bo
. > >Serio, wierzysz, że Tosia i Mamert realizowali to co spotkało pacjentów Susan Forward? Katowali fizycznie i znęcali się psychicznie? Gwałcili, tłukli do krwi/utraty przytomności, głodzili... Serio? Łeb na pniu położę, że MM poznała "chwytliwy" tytuł, w rękę nie wzięła a wkleiła, bo jej "toksyczni
czym to jest. Na takiej samej zasadzie jak Romcia Kowalik, nastolatką będąca czytająca "Toksycznych Rodziców" i jej się WSZYSTKO zgadza! Serio, wierzysz, że Tosia i Mamert realizowali to co spotkało pacjentów Susan Forward? Katowali fizycznie i znęcali się psychicznie? Gwałcili, tłukli do krwi
. Za naszych czasow sie uwazalo ze doroslosc sie osiaga wtedy kiedy sie przstaje winic rodzicow za swoje problemy. Obecne - dzieki nowczesnjdej nauce psychologii uwaza ze wiekszosc rodzicow jest winna za wiekszsc ich problemow i uwazaja ze rodzice sa toksyczni.. co za ulga.