nigdy nie zostanowialem sie nad tym, kim on byl naprawde. Do jakichs znanych na swiecie rewolucjonistow na pewno nie nalezal. Wiec wlazlem do wikipedii, gdzie przeczytalem: Ludwik Waryński urodził się we wsi Martynówka w powiecie kaniowskim guberni kijowskiej jako syn Ludwika Seweryna (1832
obojgu odpowiada to nie mam zastrzeżeń Ba, ja przeciez w takiej rodzinie dorastalam, moja mama z różnych względów nie pracowała zawodowa od mojego urodzenia (przeszła na macierzyński, wychowawczy a potem już nie było do czego wracać)
Nie urodzi się, tam są max 2 sypialnie, w większości jedna. Nie po to kupujesz apartament premium w ambiente z czaplą, żeby spać na wersalce w salonie albo bunkrować dzieci w klicie na piętrowym łóżku niczym w bohaterowie programu Nasz nowy dom. -- "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie
Wydaje mi się, że grubą przesadą jest stawianie wódki i to w dużej ilości na stół na osiemnastce. Trochę się dziwię rodzicom jubilatki. Jak ja miałam osiemnastkę w domu to rodzice kupili mi 3 wina a było około 15 osób. Ktoś tam jeszcze przyniósł wódkę no ale to tak nie oficjalnie było i tylko
tanebo0001 napisał: > Nie zastępowali są oboje rodzice. Nawet gdy ojciec jest najlepszy to i tak dzie > cko pyta gdzie mama. I vice versa. Mam akurat w moim domu dziecko pod opieką naprzemienną niemal od urodzenia. Taki mały domowy eksperyment. Nie byłam na urlopie macierzyńskim
W Korei Poludniowej gdy urodzisz dziecko to oczekuje się od ciebie, że będziesz domową panią domu, jest tam kultura pracy z licznymi nadgodzinami, z imprezami po pracy na których musisz być. Efekt jest taki, ze gdy wyksztaucone kobiety chca czegoś więcej niz siedzenia w domu z dzieckiem i czekania
odnosnie miejsca zamieszkania). Moje znajomi w ZSRR mowili > do mnie: po cholere jedziesz do tej Polski? Przeciez tam nie ma nic dobrego. A > ja wtedy poznalem Polske naprawde wolna, gdzie ludzi mieli odwage, byli szczere > i ja wsrod nich czulem sie jak w domu. Polska wtedy nie byla
Wyłącz te social media i wyjdź z domu, bo strasznie cię odkleiło od rzeczywistości. -- Wiosenne majowe dzieci urodzone w lutym?
okruchlodu napisała: > > > Związek to może za dużo powiedziane. To było po prostu spotykanie się. Np > . w zo > > o, w parku, w McDonaldzie. :) > > Public play? Hehe, niestety nie. :) Za cycka to się łapało w domu przy winie i Netfliksie (to znaczy
> Związek to może za dużo powiedziane. To było po prostu spotykanie się. Np. w zo > o, w parku, w McDonaldzie. :) Public play? > > Mnie się wydaje, że im dłużej jestem sama tym jest mi łatwiej. Chyba prze > z to, > > że jestem introwertykiem i tak mam
Gdybyśmy szli w dobrym kierunku tego rodzaju przepisy nie byłyby potrzebne. Fajnie, że u Ciebie w domu się nie pali, ale pomysłodawca tych przepisów w UK widzi problem wśród ludzi bardzo młodych, urodzonych w XXI w. a nie wśrod betonowych dziadków z pokolenia wstecz.
> cean. Oraz zupełnie niezainteresowana sytuacją życiową, czy materialną swoją czy swojego dziecka. Tak jakby z góry założyła, że jeśli już - bo, pamiętajmy, oficjalnie nie planowała poczęcia - to ona donosi, urodzi, wypełni, a całą resztą zajmie się ktoś inny. -- Nic się nie zmienia w
. Spokojna świadomość, że no cóż, po > prostu teraz żyję ponad sto lat przed własnym urodzeniem, bynajmniej nie przysz > łaby szybko, o ile w ogóle by przyszła. > Hmm. Rozumiem, że Anda była przeniesiona w warunki, których nie potrafiła pojąć. Sztuka polega na tym, żeby w warunkach