autorce. Znajomi jak najbardziej mają prawo sypać gestami, nietrafioną troską itd. Bo są z dalszego kręgu. Ludzie bliscy się znają i to dobrze, w każdym razie powinni. I wiedzą albo mogą się domyśleć czego druga osoba może potrzebować. Mnie kiedyś odwiedziła w szpitalu koleżanka. Leżałam na oddziale
mieć chociażby starszych znajomych z pracy, będzie samodzielnie rozmawiać z wykładowcami, lekarzami podczas wizyt. Ja rozumiem, co chcesz powiedzieć, ale to, co mówisz mi jednak gra, gdy mowa o piętnastolatkach maksymalnie, a to ludzie, którzy dla przykładu bawili się do nocy ze swoimi nauczycielami.
prawa w tym temacie. BTW, zylam w przeswiadczeniu, ze vodka juz nie jest az tak popular na polskich imprezach jak byla za tzw. moich czasow - jakos wsrod znajomych (i ich dzieci w roznym wieku!) wiekszosc albo pije wino, piwo, drinks typu G&T, albo ... nie pija wcale. Interesting ;) Cheers
Proponujesz wówczas spotkanie w jej domu? Bo to moim zdaniem jest sedno problemu. Znajomi chcieli się wprosić informując autorkę o swojej wizycie dzień wcześniej. Moim zdaniem to jest mega nieeleganckie. Do tego, gdy się okazało, że w grę wchodzi dopiero następny weekend, przez kilka dni nie
OFFtop- podczas mojej ostatniej wizyty u rodziców mówiłam o dawnym znajomym i padły z mojej strony słowa- „no, to był taki typowy banan”. Moi rodzice patrzą na siebie i uwaga, żadne nie wiedziało o pojęciu słowa BANAN (za wyjątkiem owocu). Rozumiecie 🤣
szkolenia - bo z jakiegos wzgedu jakbym powiedzial ze jade szkolic to by > znaczylo ze jade pracowac a pozwolenia na prace nie ma ... Ale sluchac szkoleni > a to juz bylo OK. Milem znajomego co prcowl na granicy w Toron w imigration i > mowil ze to dlatego ze jak szkolisz to zabierasz
szpitalach to jest koszmar niezależnie od wieku. Wlasnie o to mi chodzi i kazda osoba majaca w rodzinie lub wsrod znajomych osoby 85+ to potwierdzi. Moi dziadkowie byli w doskonalej formie do grubo po 90tce ale badania kontrolne, umawianie, ustalanie z lekarzami itd zalatwiali moi rodzice. Moj kolega ma
andace napisała: > Nie lecze się i nigdy nie leczyłam się na NFZ (czy też kasy chorych), mimo że p > racowałam 20 lat w Polsce. > Leczą się moi rodzice, rodzina i znajomi, rodzicom na początku pomagałam ogarni > ać wizyty, teraz tylko chodzę z nimi czasem do lekarzy jako
Nie lecze się i nigdy nie leczyłam się na NFZ (czy też kasy chorych), mimo że pracowałam 20 lat w Polsce. Leczą się moi rodzice, rodzina i znajomi, rodzicom na początku pomagałam ogarniać wizyty, teraz tylko chodzę z nimi czasem do lekarzy jako wsparcie.
Akurat dziś mam urlop, obskoczyłam trzech lekarzy (pierwsza wizyta o 7!), badania porobiłam i przy okazji kupiłam mięso na klopsiki oraz kawał polędwicy wołowej w ulubionym miejscu pod Halą. Na siłowni byłam wczoraj. Obiady gotuję, gdyż bąbeleczek nie je w szkole, ja zresztą też najbardziej lubię
praktykami Słowian poświęconym ekspedycji. Polegał na odwiedzaniu znajomych i przypadkowych osób. Wizytom zazwyczaj towarzyszył poczęstunek bądź darowizna z zaopatrzeniem na drogę.
przebiegają odmiennie. Jeśli domownicy są przychylni lub są ich bliskimi znajomymi, chłopcy nie mają oporu, aby wkroczyć bez szczególnego pozwolenia. Zdarza się jednak, że trafiają do ludzi im nieznanych – wtedy Cygan, po strzale batem, uprzejmie pyta, czy domownicy życzą sobie ich odwiedzin. Odpowiedź
praktykami Słowian poświęconym ekspedycji. Polegał na odwiedzaniu znajomych i przypadkowych osób. Wizytom zazwyczaj towarzyszył poczęstunek bądź darowizna z zaopatrzeniem na drogę.
przebiegają odmiennie. Jeśli domownicy są przychylni lub są ich bliskimi znajomymi, chłopcy nie mają oporu, aby wkroczyć bez szczególnego pozwolenia. Zdarza się jednak, że trafiają do ludzi im nieznanych – wtedy Cygan, po strzale batem, uprzejmie pyta, czy domownicy życzą sobie ich odwiedzin. Odpowiedź