Na pewno samochód jest przydatny, na przykład do wyjazdów poza miasto, do przywiezienia zakupów, do pojechania na wakacje czy do dojechania w obrębie miasta tam, gdzie połączenia są gorsze. Ale to nie znaczy, że się nie da. Nie mam samochodu i żyję, w bonusie nie doznałam magicznego pogorszenia
dzwoneczki.niebieskie napisała: > Sytuacja w rodzinie dalszej. Kobieta lat 50 .Ok 180 kg. Puchata od zawsze. Do p > ierwszej ciąży rozmiar mniej więcej 42 .Jednak teraz ...jak wyzej .Nikt nie jes > t w stanie z nią zagaić rozmowy na temat leczenia. Mąż zastraszony .Pyta nas cz
Sytuacja w rodzinie dalszej. Kobieta lat 50 .Ok 180 kg. Puchata od zawsze. Do pierwszej ciąży rozmiar mniej więcej 42 .Jednak teraz ...jak wyzej .Nikt nie jest w stanie z nią zagaić rozmowy na temat leczenia. Mąż zastraszony .Pyta nas czasem ,a raczej prosi "porozmawiaj z nią".Ona jednak jest
Ależ spokojnie. Na ewentualne alimenty zrzucicie się z ojcem dziecka po połowie. Prawdopodobnie będzie ono czekać na nową rodzinę w ośrodku preadopcyjnym, wcale nie jest powiedziane że ktokolwiek zdąży o te alimenty wystąpić, a tym bardziej je uzyskać. Skoro już miesiąc temu wiedzialaś o ciąży to
że sprowadzanie chłopów na kwadrat grozi jej gwałtem, eksmisją lub nieślubną ciążą. Lub wszystkimi trzema.Jeszcze nie mamy PRL. Fajnie się czyta o kuzynce w Miłosławiu w latach 90, ale chciałabym wiedzieć gdzie była ta rodzina dla Gizeli właśnie wtedy. Chłopki z tamtych lat nie żyły dla przyjemności
Nigdy nie znałam 17 latki, która chciałaby mieć dziecko, więc zakładam że ciąża wpadkowa, a dziecko niechciane. No to najlogiczniejszy wydaje się krótki wypad na Słowację. Ponieważ dziewczyna niepełnoletnia to muszą się z nią pofatygować rodzice. Syn powinien oczywiście sfinansować ten wyjazd.
Taniusza, stukasz bez pojmowania postów, na które starasz się odpowiadać. Co ma jakaś Gizela(?) do cytatu z Wittgensteina? Ja o stole, ty o wole… Granice pojmowania… — Pani Batyrowa stwierdziła, że miała wybór ( usunąć ciążę czy nie) i „miala różne myśli”. Gdy zaszła w nastoletnią ciążę
pasie startowym. Różyczka, mam wrażenie, wierzyła, że na wieść o ciąży Fryderyk winien był niezwłocznie zarzucić wszelkie plaby wyjazdu i dać na zapowiedzi. Koszmarna rozmowa z dziadostwem, z JT. – Nie byłeś przesadnie entuzjastyczny, gdy ci Róża wyjawiła swą nowinę – prawda, młody
"Ten plan miałby sens, gdyby Róża od razu potwierdzila ciążę i poinformowala Fryderyka (plus ew. rodzinę/obie rodziny), naciskajac na szybki ślub przed wyjazdem" A nie do końca. Ona jednak kompletną kretynką nie była, i post factum mogła zdać sobie sprawę, że to raczej nie przejdzie "lajtowo
(i mam wrażenie, że słu > sznie), iż F. wyraził zaniepokojenie możliwością wpadki, ale Róża uspokoiła go > czymś w rodzaju: "Spokojnie, nic złego się nie stanie!". Tylko, że on to zrozum > iał "Możemy bez ryzyka ciąży", a ona "Oj tam, nawet jeśli będzie dzidziuś to su > per
ryzyka ciąży", a ona "Oj tam, nawet jeśli będzie dzidziuś to super!'. 3. Już zaszedłszy R. twardo trzymała buźkę na kłódkę. Czarowną wieść wypuściła jak partyjską strzałę "za pięć dwunasta'. Mimo, że cały czas doskonale wiedziała, że on się przygotowuje do wyjazdu na stypendium. I nie, informacja o
zauważać: ważniejsze, że Gaba wróciła po trzech > dniach, ważniejsze, że Ida i Pulpa są w ciąży. Ale to chyba jedyna z sióstr, kt > óra planowała zakup własnego lokum (i mieszkania w nim w pojedynkę, nie z facet > em! Bezeceństwo!). I jedyna, która od wyprowadzki funkcjonuje w rodzinie
się jej nie zauważać: ważniejsze, że Gaba wróciła po trzech dniach, ważniejsze, że Ida i Pulpa są w ciąży. Ale to chyba jedyna z sióstr, która planowała zakup własnego lokum (i mieszkania w nim w pojedynkę, nie z facetem! Bezeceństwo!).
Cześć, Szybkie wprowadzenie w akcję, mamy z mężem 3 letnią córkę, końcem października urodziłam druga córeczkę, mąż od czerwca ma nową pracę, która wymaga sporo wyjazdów, służb 24 godzinnych, itd. ale jestem z tym niejako zaznajomiona. Ja dowiedziałam się o ciąży tydzień po wygaśnięciu umowy z