No szybko poszło. Drugi bilet na listopad. A to nie jest moje ostatnie słowo
Ja też bardzo chętnie bym Was poznała, chociaż siedzi we mnie silne rozsądkowe NIE. Kilka dni temu nawet przeglądałam bilety - nie wiem po co, bo i tak teraz nie mogę. Ale przeglądałam na podróż bez konkretnego powodu. Próbowałam znaleźc jakieś punkty zaczepienia. Przed operacj (nic powaznego)...
Benzyna w grudniu kosztowała mnie 235 euro, za podróż tam i z powrotem do Paryża, święta na drugim końcu Holandii i przejazd do Polski (4 osoby bo ja z mężem i moi rodzice). Dodatkowo parking w Paryżu kosztował 100 euro. Bilet powrotny na Eurostar do Paryża dla 1 osoby w tym terminie kosztował 140 euro. Jeśli ktoś mało podróżuje, lub podróżuje daleko i leci na wakacje samolotem, to auto może nie być konieczne, mieszkałam w Warszawie 11 lat bez samochodu i zupełnie mi nie był potrzebny.
To jest precyzyjny katalog wstydu, gdzie piękno zostaje wymienione na dostęp, a marzenia o karierze na bilety lotnicze klasy biznes. W jednym z maili Epstein żartuje, że jej oczekiwania finansowe (200 tysięcy dolarów) są „zbyt ambitne” i że „może znajdzie dla niej sponsorującą agencję”. W innym – dopytuje o jej wiek i status związku.
Ceny kosmiczne. Gdyby to był któryś z moich ulubionych zespołów to rozważałabym Monachium. GDragon był w Paryżu ale zdobycie biletów (przynajmniej dwóch) i pobyt tam to jakiś absurd cenowy :/ Jakby była okazja to próbowałabym zdobyć bilety na Stray Kids i FTIsland.
> Jeśli jedziesz pierwszy raz to skoncentrowałabym się na chodzeniu po > Paryżu i ewentualnie poszłabym do Luwru (koniecznie kup bilety wcześniej) dziewczyny, powaznie tak sie zmienilo?? bylam w Paryzu kilka razy, ostatni raz 6 lat temu - i zawsze do Luwru wchodzilam "z buta", nawet kolejek do kas nie bylo. to samo Orsey.
Przede wszystkim kup bilety do muzeów z wyprzedzeniem. Jeśli jedziesz pierwszy raz to skoncentrowałabym się na chodzeniu po Paryżu i ewentualnie poszłabym do Luwru (koniecznie kup bilety wcześniej), albo do Muzeum Orsay (można kupić łączony bilet).
Podczas tej wycieczki czułam się w 100% zaopiekowana. Przed wylotem dostałam wszystkie dokumenty i bilety ( poza wejściówką na wieżę Eiffla - ta została zakupiona na miejscu przez przewodnika). Zaraz po wylądowaniu naszego samolotu we Francji skontaktował się z nami kierowca, który nas przewiózł do hotelu.
Dla drugiego drugiego - że kupi torebkę choćby i za kilkanaście tysięcy, zamiast zastanawiać się "mam dwa tysiaki, co polecacie w tej cenie - ooo, ta jest ładna, ale 2619 zł to jednak poza moim budżetem". Dla trzeciego jeszcze - że jak ma ochotę na weekend Paryżu, to leci tam z psiapsiółką i nie jest w stanie powiedzieć, ile taki trip sumarycznie kosztuje, bo nie ma problemu z zapłaceniem za bilet lotniczy, hotel, kolację w restauracji itd. i nie zawraca sobie głowy podliczaniem całości.
Mówi mądrze, mówi z klasą, i — co w polskiej polityce rzadkie — mówi tak, że rozumieją go w Berlinie, Paryżu i Brukseli. Podczas gdy Nawrocki wetuje ustawy i spotyka się z Trumpem, Tusk rozmawia o bezpieczeństwie Europy. Różnica mniej więcej jak między dyplomatą a wodzirejem wesela w Pcimiu. A gdzie w tym wszystkim Hołownia?
> > Ale po co ironizować. Moje dziecko też jedzie do szkoły autobusem 15 minut. Tylko - La niespodzianka, jak tam w Paryżu mówicie - musi mieć bilet. Obecnie bilety pspierowe są praktycznie nie do kupienia i dużo droższe niż w aplikacji. Więc nie wiem po co demonizować smartfony, w sytuacji gdy na każdym kroku życie wymusza jego posiadanie, bo bez aplikacji nie zrobisz wielu rzeczy bez których ciężko się obyć, typu transport, płatności, parkowanie, o komunikacji nie wspomnę.
Tylko, że jak ukradną ci telefon, dowód osobisty i pieniądze w twoim mieście to jednak generuje to mniejsze problemy niż kradzież telefonu, paszportu/dowodu, biletu powrotnego i pieniędzy w Paryżu albo na jakiejś francuskiej wsi, szczególnie kiedy podróżujesz sama.