13 wyników w czasie 30 ms
Sortowanie wyników: wg trafności wg daty

Re: Montessori na Ursynowie

Mojboze, Byliśmy wczoraj na spotkaniu w Chatce - ma dwa oddziały - Natolin i Kabaty. Wygląda naprawdę fajnie. Obserwowaliśmy wczoraj prace własne dzieci i opiekunki i robią dobre wrażenie. Oczywiście wszystko wyjdzie w praniu. My jednak chyba się nie zdecydujemy na nich bo wybierzemy przedszkole bliżej domu - MocArt na Mokotowie, Mieszkamy przy metrze Wilanowska i jednak dojazd rano w tą i z powrotem może wykończyć

Re: Przedszkole Chatka Natolin - jakie opinie?

Współczuję pani Karolinie, która została najbardziej pokrzywdzona w tej dyskusji. Powracając do pytania rodziców, którzy chcieliby posłać swoje dzieci do przedszkola Chatka Natolin. Zanim poślecie dzieci do tego przedszkola, dobrze poznajcie zasady montessoriańskie. Nie kierujcie się modą. Musicie się przekonać czy ta metoda wychowania Wam odpowiada i na jakie wartości i umiejętności stawiacie w rozwoju dziecka.

Re: Przedszkole Chatka Natolin - jakie opinie?

Po przeczytaniu wpisu postanowiłam podzielić się moimi spostrzeżeniami, chociaż z reguły tego nie robię przedkładając w takich sprawach rozmowę nad korespondencje. Do każdego miejsca można mieć szereg zastrzeżeń, albowiem nie ma miejsc, które zaspokoiłoby oczekiwania wszystkich. Moja 3 letnia córka uczęszcza do Chatki i też miałam i mam określone oczekiwania w pewnych obszarach, które są inne od oferty przedszkola - co po pierwsze nie czyni tego miejsca niedobrym miejscem dla mojego dziecka, a po drugie zawsze mogę o moich obawach porozmawiać. Tak jak mnie się wydaje, to większość problemów rodziców (w tym moich) bierze się z trudności w zaakceptowaniu nauki samodzielności naszych dzieci. My chcemy we wszystkim je wyręczać i być pewnym, że maja zaspokojone wszystkie potrzeby (posiłki, higiena itp.). Mnie też trudno zaakceptować to, że nie jestem pewna, czy moje dziecko na pewno zjadło pełnowartościowe śniadanie, ale nie dlatego, że nie ma go na stole, tylko właśnie dlatego, że może sobie samo wybrać składniki i ze może w ogóle do stołu nie podejść . Natomiast staram się zrozumieć konsekwencję dyrekcji, która podnosi, że jest to ważny element w uczeniu dziecka samodzielności. Też wolałabym, żeby moje dziecko jadło śniadanie w grupie (jak obiad) o tej samej porze, ale na tę zmianę dyrekcja nie chce się zgodzić, podając argumenty. Co do innych kwestii (np. higiena intymna) ? to moja prośba o wsparcie dziecka i upewnianie się czy na pewno się dokładnie umyło jest respektowana i zostało mi wyjaśnione, że wprawdzie dzieci same się wycierają, natomiast opiekunka musi to sprawdzić i poprawić. Co do pani Karoliny ? to chyba problem rozwiązał się sam, bo z tego co wiem ? to inne przedszkole Montessori zdecydowało się na zatrudnienie pani Karoliny, która zostanie zastąpiona inną nauczycielką. Natomiast ? i to jest najważniejsze ? te wszystkie uwagi, obiekcje, leki o dziecko z reguły mają źródło w sytuacjach, dzięki którym nasze dzieci właśnie w Chatce się cudownie rozwijają. Moja mała 3 latka jest zdeterminowana zawsze "obsłużyć się' przy toalecie (nawet jeśli jest to z niedostatecznie idealnym skutkiem) podczas gdy mój sześciolatek nadal krzyczy z łazienki "juuuuż" czekając na "obsługę". To jak córka , chłonie te wszystkie niesamowite rzeczy, które robią z nauczycielami, to przechodzi wyobrażenie. W jaki łatwy sposób rzeczy, które dorosłym wydają się trudne, dla niej są oczywiste. Jak rozwija wyobraźnię, gdy podsuwa się jej do pokolorowania części ptaków, kontynenty, czy figury (których nazw się od niej uczę), w miejsce Kubusia Puchatka, spidermena itp. Jak wraca z piosenką po angielsku na ustach i książeczką zrobioną przez siebie. Poziom pod tym względem to jest przepaść z innymi przedszkolami prywatnymi. A wiem co mówię., ponieważ mój starszy syn chodzi do przedszkola prywatnego. Na marginesie ? o tym przedszkolu nie usłyszycie żadnej negatywnej opinii. Ale nie dlatego, że wszystko jest idealne (bo nie jest). I to jest coś co odróżnia znowu Chatkę ? pozytywnie . Tutaj konsekwencja dyrekcji i niechęć zmian może denerwować, ale z drugiej strony maja przekonanie do określonej metody, realizują ja dobrze i zawsze rozmawiają ? nawet jeśli nie zmierza to do żadnej zmiany zgodnej z oczekiwaniami rodziców. W przedszkolu prywatnym źródłem wiedzy jest ? jadłospis wywieszony na tablicy, spotkanie indywidualne z dyrektorem poza salą oraz korespondencja mialowa. Tam nie ma zebrań rodziców, a o możliwości brania udziału w zajęciach można zapomnieć. Raz jedna z mam próbowała podnieść temat jadłospisu, ale została zignorowana, a próba zorganizowania zebrania rodziców spotkała się z odmową. I tyle? I myślę, że mając to na uwadze, jestem w stanie zaprowadzić moje dziecko do przedszkola po śniadaniu, a przedszkolne potraktować jako drugie (a niech się uczy samodzielności ? od bułki z masłem nie umrze) i dać słodka bułkę na podwieczorek w domu?. ? choć nie przeczę będę o wspólne śniadanie wiercić dziurę w brzuchu dyrekcji?. POzdrawiam Ada mama Marysi

Re: Godzimy się wziąć 5 mld jeśli dołożycie jeszc

rydzyk_fizyk napisał: > To może kompromisowo poprowadzić obwodnicę w wykopie z pasem zieleni jako parkiem? Jeszcze lepiej byłoby puścić ekpresówkę na estakadach, wtedy nawet lokalne żule mieliby swoje chatki z kartonów po lodówkach "pod mostem" (których tylu kręci się każdego dnia na pętlach autobusowych - szczególnie "Natolin Płn.") i przy okazji przejeżdżający patrzyliby na Ursynowiaków "z góry", a Ursynowiacy poczuliby się "w dołku" :)