Jeśli czegoś zazdroszczę dziewczynom z pokolenia zet, to właśnie innego mentalu i patrzenia na zaganianie do małżeństwa i dzieci jak na głupie gadanie starych bab i dziadów.
Nie wszędzie, ale zwykle jest większa lub mniejsza drama, rozwodzący się ludzie często już nie przypominają dwójki, która wchodziła w związek, a emocje są silniejsze niż przy zawieraniu małżeństwa i wyciągają z ludzi to co najgorsze
wicehrabia_julian napisał: > Najsmutniejsze jest to, że ostatnie na liście jest "powiedz mężowi"... a potem > zdziwienie, że faceci nie traktują obecnie małżeństwa jako dobrego dealu. Z ciebie to jest kolejny, po Ryszardzie, Biedny Miś z forum dla kobiet -- śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
Jeśli ewentualnie coś chciałby ze mną mieć to nie widzę sensu w informowaniu o tym, jeśli go nie pytam. Z dwojga dziwnego lepszy taki mężczyzna niż kobieta, która po 20-30-letnim udanym małżeństwie ze dwa miesiące po śmierci jakże ukochanego męża jest zakochana w następnym :D
Bo przecież zdania, jakoby faceci bali sie opieki naprzemiennej jak diabeł święconej wody nie wyrobiła sobie na podstawnie mojego małżeństwa czy małżeństwa sąsiadki, c'nie?
Najbardziej spodobał mi się ten fragment wywodu, w którym ją przekonujesz, że lepiej reperować stare dobre małżeństwo, niż skakać na nowy kwiatek. Gdyby nie to, że chwaliłeś się szeroko swoim życiorysem, to byłabym uroniła łezkę nad tym romantycznym zdaniem.
Tylko że on w wielu sprawach nie zgadza się z PiS. Na przykład w kwestii małżeństw jednopłciowych. PiS poparło go na zasadzie "byle nie PO". -- lauren6 napisała: > Oj, boli cię ta pałka mojego męża. Widać ten twój ma miękką dętkę i o twardej pałce możesz jedynie pomarzyć.
No nie jestem pewna. I nie mówię tu akurat o stwierdzeniu za nieważne ( nie ma rozwodów )małżeństwa kościelnego ( bo mógłby dostać o ile żona wiedziała i zataiła chorobę - a nie zachorowała w trakcie małżeństwa). Przy rozwodach cywilnych, choroba współmałżonka brana jest pod uwagę. Znam jeden przypadek, gdzie pan chciał się rozwieść - żona zachorowała na raka i nie zgadzała sie na rozwód.
W mojej rodzinie też było tak, że mąż mojej ciotki miał pierwszą żonę poślubioną w kościele katolickim, nie mieli dzieci, nie wiem z jakiego powodu, ale ponieważ nie mogli ani unieważnić tego małżeństwa, ani się legalnie rozwieść, zatem z drugą żoną (ciotką) z którą miał dziecko wzięli ślub właśnie w kościele ewangelickim. I to ciotka następnie zadecydowała o miejscu jego pochówku, nie poprzednia żona, mimo że o ile wiem wcale nie była ubezwłasnowolniona ani chora psychicznie jak pierwsza żona Żeromskiego.
Dodam, że wdowa nie podejrzewa, by między jej mężem a tą kobietą cokolwiek się działo w czasie ich małżeństwa. Nie o zazdrość więc chodzi, tylko o zwykły takt i uszanowanie czyjejś żałoby. czyli uważasz, że żałoba po kimś też jest zarezerwowana ? :> I teraz moje pytanie: czy powinnam porozmawiać z tą kobietą i uświadomić jej, że zwyczajnie nie wypada?
Było sobie małżeństwo z nastoletnimi dziećmi. Niestety, mąż niespodziewanie zmarł. Żona, pogrążona w szczerej żałobie, oprócz bólu po stracie męża musi znosić jeszcze popisy jego byłej narzeczonej, obecnie również mężatki.
Mam tez koleżankę, która ponownie wyszła za mąż, jak jej młodszy syn zdał maturę, ale nie wiem, czy nic nie wiem o jej mężu. Mam też kuzynkę-rozwódkę z dzieckiem, która planuje małżeństwo (są zaręczeni), jej wybranek jest kawalerem bez dzieci. Kolega z pracy po rozwodzie ożenił się ponownie z rozwódką, oboje mają dzieci. Trochę takich osób znam i jak na razie są to udane małżeństwa.
pyza-wedrowniczka napisała: > Ja znam lepszą historię sprzed 40 lat - małżeństwo ustawione - pan z kresów, po > trzebował żony żeby sobie załatwić pobyt w Polsce. No i wzięli ślub widząc się > wcześniej 3 razy, mieli pomieszkać razem trochę żeby nie było podejrzane.
Wśród małżeństw aranżowanych, które nie widzą się w ogóle, też się zdarzają przecież szczęśliwe 🙂 -- "Poczekaj na lato. Camping, namiot, ognisko nad jeziorem, rytualne palenie swietych obrazkow, moze jakies wianki, Noc Kupaly, lyk nalewki niekoniecznie na bursztynach, tradycyjna Polish kolbasa na patyku nad ogniskiem - taka nowa, swiecka tradition for everybody"
Kiedyś mieli obiekcje czy sprowadzić Polaków z Kazachstanu bo to szpiedzy Putina i sprowadzili kilka milionów z kraju z wojna rozpoczęta od wojny domowej w której mieszane małżeństwa z innymi z terenów ZSRR są norma. Oni nam opowiadają że zostało dużo agentów rosyjskich po rozpadzie bloku wschodniego. Oni już przyglupy nie żyją. Nazwoziliscie dziesiątki tysięcy agentury w czasie wojny.