1 450 wyników w czasie 45 ms
Sortowanie wyników: wg trafności wg daty

Re: A o nauczycielce, która przejechała dziecko

Co mąż policjant robił na miejscu wypadku? Podczas procesu sądowego, który rozpoczął się w połowie tego roku, Mariusz Borkowski, ojciec Laury przed sądem poruszył temat męża Justyny G. i jego udziału w sprawie. - Trochę dziwną sytuacją było to, że nikt z naszej rodziny nie mógł wejść na teren szkoły, a mąż oskarżonej, który jest policjantem, mógł stać pod sekretariatem.

Re: A o nauczycielce, która przejechała dziecko

Lekarze powiedzieli nam, że jak córka kolejny raz się zatrzyma, to nie podejmą się już reanimacji. Tato Laury Mariusz Borkowski tego samego dnia przyjechał do Wrocławia z Niemiec. - Czułem się tak, jakbyśmy dostali prosto w twarz. Poprawy żadnej nie było. Laura się nie wybudziła. Dali nam do wyboru ZPL w Gorzowie.

Dlaczego kontestujemy? (początek wątku)

Dlaczego Ignacy Borejko wolał zgnoić Fryderyka Schoppe, niż dopuścić go do słowa i potencjalnie pozwolić prawnuczce na kontakt z ojcem (choćby niepełny i niegodnym)? Dlaczego Gaba nie mogła powiedzieć Laurze kilku prostych zdań o wyjeździe z kraju i opuszczenia ich przez jej ojca? Dałoby jej to normalną platformę do rozmawiania z dzieckiem.

Re: Chucherko - fanfik

Wieczorem rozmawiał z rodziną przez Google Meet. Rodzice byli akurat u dziadków, więc między troskliwymi pytaniami ojca i Matalii słychać było szorstkie uwagi babci i łacińskie cytaty dziadka, który często przy okazji takich rozmów wspominał swoje studia na filologii klasycznej. - A tamten profesor… Dziś Jędrzej nie słuchał uważnie, przed oczami raz po raz stawała mu trójkątna twarzyczka w okularach, w obramowaniu dredów.

Re: Zakończenie Imienin

Bo u Borejków (w klasycznym klasizmie w sumie też) nie chodzi o formalne wyższe wykształcenie, tylko o przynależność do elity wyróżniającej się na tle plebsu etosem. W Jeżycjadzie jest przecież tabun ludzi z wyższym wykształceniem - lekarzy (np. ojciec Diany), nauczycieli (pani Sznytek, pani Zajęczyk, nauczycielka techniki Laury, nauczycielka w przedszkolu Łucji etc.) czy kobiet machających sobie rękami przed twarzą i mówiących przy tym uczone banały - ale jest absolutnie jasne, że oni przynależą do klasy niższej.

Re: Farsa małżeńska

"Kiedy właściwie Pyziak kłamał". I tam ja, osobiście, wymyśliłam historię o tym, kto naprawdę jest ojcem Laury. Historię osadzoną w realiach chronologicznych Jeżycjady, zwłaszcza w kontekście tego że wg dat podanych przez autorkę Pyziak spłodził córkę siedząc w niemieckim więzieniu. Kojarzysz ten wątek?

Re: Z głębi Netflixa...

- młode kobiety znacznie częściej widziały własne matki jako umordowane, ogarniające wszystko, często samotne, bo ojcowie albo odeszli rozstając sie tez z dziećmi albo byli obecni w domu fizycznie na zasadzie grzyba siedzącego na kanapie i oczekującego obsługi niż jako spełnione partnerki w udanych sprawiedliwie działających związkach

Re: Straszliwa obelga

(DP) > Działo się to przy gotowaniu eintopfu i sprzątaniu po nim. Nie podoba mi się tu > taj określenie słów Laury jako "straszliwa obelga". Można jej było zwrócić uwag > ę, porozmawiać z nią na spokojnie, ale nie podoba mi się, że tak ją za to zjech > ano (Pyza kazała jej odszczekać). > A technicznie rzecz biorąc, Grzegorz jest "macochem"/przybranym ojcem, więc ods > zczekiwanie Laury to zaprzeczanie rzeczywistości.

Straszliwa obelga (początek wątku)

(DP) Działo się to przy gotowaniu eintopfu i sprzątaniu po nim. Nie podoba mi się tutaj określenie słów Laury jako "straszliwa obelga". Można jej było zwrócić uwagę, porozmawiać z nią na spokojnie, ale nie podoba mi się, że tak ją za to zjechano (Pyza kazała jej odszczekać). A technicznie rzecz biorąc, Grzegorz jest "macochem"/przybranym ojcem, więc odszczekiwanie Laury to zaprzeczanie rzeczywistości.

Re: Kwiatki św. Gabryjeli z Boreyków

> Ciocia Gabrysia stała z wyciągniętymi w pustkę rękami, dziadek nadal wykręca > ł stare numery i wyszukiwał kolejne w książce telefonicznej sprzed kilku lat, A czego on szukał w tej książce telefonicznej? Serio pytam. a > ojciec Laury poprosił o jeszcze jedną kawę. Naprawdę w tej chwili musiał o to prosić Juliusz Pyza? Nie można go było już po prostu przemilczeć? > > - ...bo skoro można było wzgardzić kimś takim jak mama, to co czeka mnie?

Re: Kwiatki św. Gabryjeli z Boreyków

Ciocia Gabrysia stała z wyciągniętymi w pustkę rękami, dziadek nadal wykręcał stare numery i wyszukiwał kolejne w książce telefonicznej sprzed kilku lat, a ojciec Laury poprosił o jeszcze jedną kawę. Te ręce to żeby było bardziej dramatycznie? - ...bo skoro można było wzgardzić kimś takim jak mama, to co czeka mnie? - ciągnęła Laura, a łzy spływały jej po twarzy, żłobiąc koleiny w makijażu.

Re: W obronie Ignacego Borejki

Nie można, albowiem demonstruje te cechy, plus koncertowe lenistwo we wszystkich tomach w których się pojawia. > Finalnie Ignacy przez długi czas w większości samodzielnie utrzymuje rodzinę Co nie jest powodem do chwały i laurów, tylko gołym minimum. > (potem jeszcze dochodzą dzieci Gabrysię, ale wtedy dochodzi też pensja Gabrysi). Pensja Gabrysi dochodzi na początku lat 90, kiedy wspomniane dzieci są już dość wyrośnięte. > Więc kończąc, z tego Pana Borejki to chyba nie taki najgorszy mąż i ojciec.

Re: Dlaczego Mila się nie przyznała, że jest Kala

Byłby jeszcze bardziej męczący i napominający o konieczności życia niczym Marek Aureliusz? -- Aha. Teraz mam wizję Laury, która powiła bliźnięta płci męskiej, a na chrzcie dała im Gerwazy i Protazy... by bupu

1 2 3 4 5 6