Na weekend z plecakiem/sakwami rowerowymi też się chętnie wybiorę i cieszę się, że mój syn już jest w stanie taką mini-wędrówkę odbyć. Nasz urlop-marzenie za to to objazdówka po Norwegii - samochód, namiot, spanie na dziko, obserwowanie przyrody, fiordy, jeziora, lofoty...
Za niewykorzystaną zapłatę będę mogła przyjechać w innym terminie. Pewnie będzie to październik lub listopad - idelany czas na pobyt nad morze, ale to lubię:) W domu jest najlepiej. Z zagubionymi rzecami zawsze jest problem, a kluczyki od samochodu lubię chować się w oczywistych miejscach. Dawno, dawno temu znajomi, osoby dość zamożne, wybrali się na urlop pod namiot w Bieszczady.
Nie są to jednak tanie noclegi. Ja za mały namiot i jedną osobę płaciłam ok 130- 160zl za noc. Ekonomiczną opcją są noclegi w shelterach (poniżej zdjęcia). Opcja za free ale w okresie wakacji mogą się okazać zajęte. Na Bornholmie w wybranych obszarach można rozbić namiot (jest dostępna mapa online).
Gabuchna na uniwersytecie robiła, który wypoczynek pracownikom i rodzinom zapewniał za grosze, no błagam. Gabuchna miała w domu namiot, męża z samochodem, a pod nosem cały zestaw pojezierzy z mnóstwem pól namiotowych. Piękna opcja na tanie wakacje (oczywiście nie z zakrzepicą). A to "stać tylko na opłacenie przejazdu do Pobiedzisk" to już taka drama, że żaczkowy suchy chleb się chowa.
Kiedyś zabraliśmy w weekend naszą buldożkę na pole namiotowe nad morzem. Był tam mój ojciec przyczepą z wnukami i chcieliśmy im zrobić niespodziankę. Nigdy więcej. Pies cały czas na smyczy bo właśnie koniecznie chciała pilnować "obejścia" :sciana: każdy przechodzący powodował, że wstawała i chciała go obszczekać.
Tymczasem Gabie nawet nie przyszło na myśl poszukać pomocy u nich, zamiast zaprzęgać Natalię do wyprawy pod namiot nad morze. NiN to piękna baśniowa opowiastka, ale w szczegóły lepiej nie wchodzić. Bardziej przypomina sen Natalii niż rzeczywistość. Nawiasem mówiąc co by było gdyby Natalia dojechała pod namiot do Anieli, skoro jest ciężko wyczerpana opieką nad siostrzenicami już po pół godzinie?
No i całkiem ciekawie opisane są rozmyślania IGS w namiocie poprzedzające nawałnicę. O wypadku który wydarzył się w jej trakcie pisać nie będe z wiadomych względów ;) Tych z WdO i Feblika nie chcę wspominać bo nie podobały mi się za bardzo No i historyczna nawałnica z 11 sierpnia 2017 opisana w Ciotce Zgryzotce.
przymrozki napisała: > kocynder napisała: > > > Się nie upieram. Ale i w latach '90 wyjazdy pod namiot nie kosztowały mil > ionów, > > Ale Gaba przecież miała pieniądze - to ona "sypnęła groszem" Natalii na wakacje > nad morzem. Sypnela tymi pozyczonymi od Florka. Student i to swiezo po slubie mial, a samodzielna pracownica naukowa uczelni, pracujaca nie od wczoraj, nie miala. > Była też w stanie wydrapać z dna kiesy jakieś geldy na podróż pośl > ubną do Wenecji.
kocynder napisała: > Się nie upieram. Ale i w latach '90 wyjazdy pod namiot nie kosztowały milionów, Ale Gaba przecież miała pieniądze - to ona "sypnęła groszem" Natalii na wakacje nad morzem. Była też w stanie wydrapać z dna kiesy jakieś geldy na podróż poślubną do Wenecji.
Stelts, który w 2000 roku pobił rekord świata, wydając dynię ważącą 1140 funtów, miał kilka obiecujących sferoidów rosnących na jego tarasowym polu godzinę drogi stąd. Werner wyhodował kilka pożądanych nasion z ważącej 1421,5 funta dyni, którą Stelts zebrał w 2009 roku, ale hodowcy z Wisconsin, Michigan i innych stanów również zdobyli te nasiona na aukcjach klubowych lub w drodze handlu.
Super sprawa , zejście z pola na plażę. Plaża prawie pusta. W długi weekend jeszcze było sporo ludzi ale od 15.08 na tym polu były pojedyncze namioty/ przyczepy. Widziałam tez jadąc rowerem jakieś pole „w środku niczego” pomiędzy Dąbkami a Darłówkiem i tez było tam bardzo luźno .