. Raczej nie uderzenia gorąca, bo to raczej efekt spadku estrogenów i to dzieje się później, ale wahania estrogenów zanim nastąpi punkt ostatniej miesiączki można mieć już właśnie od 45 roku życia. I większość kobiet je ma, nawet te, które tego nie odczuwają. Z tego jako kobieta po 40 tce trzeba zdawać
Nie. POprostu jak nie chcesz tracic mieśni to jedzenie 50g białka ( a tyle je przeciętnie kobieta po 40) to za mało. A białko to nie tylko mięsnie. Spora częśc hormonów jest białkowa, cały układ odpornościowy bazuje na białkach i peptydach.
mysiulek08 napisała: > Chociaż ogólnie widzę, że po 50 roku życia człowiek jakby jednak szybciej za > czyna się starzeć. Może nie szybciej, ale wtedy bardziej widać, bo sytuacja wyjściowa jest inna. 40 plus 10, wygląda już niecio inaczej niż zaledwie 30 plus 10. Ale starzenie
, dowiedziałam się kilkanaście lat temu po operacji, jak przyszedł do mnie anestezjolog i nakrzyczał że zataiłam dane medyczne bo się zdenerwował w trakcie zabiegu jak mi puls zjechał. Miałam Holtera, echo serca, próby wysiłkowe, EKG, plus regularnie robię badania i wszystko w normie, wiem że mam bradykardię i
Niewykluczone, że masz tzw. słabość ciałka żółtego, czyli obniżone w drugiej połowie cyklu wartości uspokajającego progesteronu. Ten hormon zaczyna zresztą już po 35-40 roku życia się obniżać. Możesz więc zbadać jego wartość na 7 dni przed oczekiwaną miesiączką. U kobiet w twoim wieku jest wtedy
Ja przez 40 lat nie wierzyłam ( no dobra, 30, w dzieciństwie nie miałam świadomości istnienia takich rzeczy), w jakieś zespoły napięcia przedmiesiączkowego, jakieś źle humory, jakieś źle samopoczucie. Nigdy mi nic nie było w sensie pogorszenia humoru czy samopoczucia, raz na 10 miesięcy pobolewał
pójdę poćwiczyć, chce mi się gotować, sprzątać, robię milion różnych rzeczy. Natomiast w drugiej połowie dosłownie depresja. Do wszystkiego się zmuszam. Czy to musi być tak rozjechane czy są na to jakieś sposoby? Mam 40 lat...
ciąży. Jako bezdzietna tego nie doświadczasz. Innym problemem jest PCOS, połączony też zwykle z inuslinoopornością, ale tu stopnień zaawansowania choroby się liczy. To pewnie chciano ci przekazać. Do tego bardzo bym uważała z prognozami na temat wagi, gdy ma się zaledwie 40 lat. Cała masa do tej
primula.alpicola napisała: > Czyli jesteś zdania, że tylko kalorie. > Moim zdaniem jest w tym coś więcej. Bosz, było już tyle razy. Organizm do produkcji hormonów zużywa bardzo dużo kalorii, dlatego już w wieku przed menopauzalnym, pomiędzy 40 a 50 rokiem życia, gdy produkcja
anajustina napisała: > Jeśli się bierze hormony, to ryzyko wzrasta, choć ni > e aż o 40%, i trzeba się częściej i dokładniej badać. Takie są fakty. Jeszcze raz. U kobiety, które stosują nowoczesną HTM z bio-identycznymi hormonami przez czas ograniczony do 5 lat ryzko raka piersi
macicy tego nie muszą i faktycznie ryzyko raka piersi jest wtedy niższe. Ale u kobiet biorących syntetyczny progesteron zaobserwowano po 5 latach jeden dodatkowy przypadek raka piersi na 1000 kobiet w roku. Nowsze francuskie badanie pokazało do tego, że przy bio-identycznym mikronizowanym progesteronie
, na pewno nie są na każdym rogu. Ale jeszcze raz, bio-identyczne hormony to te same, które produkuje ogranizm kobiety przez około 40 lat, czyli od pierwszej do ostatniej miesiączki. Dawki na HTZ są też bardzo niskie, w żadnym wypadku nie uzyskuje się poziomu hormonów kobiety młodszej
. Jednak okres przekwitania zaczyna się już jakieś 8-10 lat wcześniej. To oznacza, że niektóre hormony spadają już po 40 tce i można już dużo wcześniej zauważyć pewnie zmiany, czy objawy. Np. nieregularności cyklu, zmiany w natężeniu miesiączek, zmiany nastroju, gorszy sen, to są objawy pojawiające się u