Nie mówię, że jednoznacznie źle, ale po prostu emocjonalnie. Kolejną pracę znalazłam w szczycie pandemii. Tym razem zostałam asystentką zarządu w firmie z branży technologicznej. Firma mi się bardzo podoba, jej produkt też. Z podyplomówką związaną z IT liczyłam, że uda mi się przebranżowić. I właśnie w tej pracy nastał mój całkowity kryzys.
ride_like_the_wind napisał: > Nie wiem jak u Ciebie na zachodzie, w Polsce tak. To powiedzmy zarobki bardzo w > ysoko postawionego dyrektora, być może będącego członkiem zarządu. I taki Mateusz Morawiecki uskładał kilkadziesiąt milionów majątku z pensyjki 40kPLN brutto? Nawet byle asystentki w NBP mają więcej niż takie nędzne 40k na miesiąc... -- Nic nie zostało wybaczone!
To pańskie chędożenie drogo nas kosztuje, bo ok 150 tyś. zł miesięcznie. Ja tylko chciałbym dodać, że miesięczne zarobki choćby najlepszej filolożki języka ukraińskiego, to trzyletnie zarobki przeciętnego Polaka zarabiającego 2 tyś. miesięcznie i przynajmniej roczne zarobki wielu wybitnych inżynierów, lekarzy, czy naukowców.
A sekretarka z językiem ang.asystentka zarządu? Zarobki spore jak na Swe jeśli pracujesz z językiem.
asystentka zarządu / prezesa zarządu w dużej firmie.
Specjalista (do spraw różnych roznistych) ew. kierownik działu (różnego) w Poznaniu i okolicach. Oraz asystentki zarządu w większych firmach w tym rejonie.
Z czasem firma weszła na GPW, założyciel się scashował, wyszedł z organizacji, ale dziewczyna jest w managmencie po dziś dzień. Zarobki są publikowane, rocznie zgarnia ponad 500 tys jako członek zarządu (zakładam, że do tego pobiera pensję nie mniej niż 20 tys/mc). Dzisiaj ma normalną rodzinę, męża i dzieci. Dla porównania widzę swoje koleżanki z lat szkolnych, które robiły wszystko jak trzeba - szkoła, ślub, dzieci, niewymagająca praca, bo przecież trzeba było się poświęcić dla rodziny, a dzisiaj różnie bywa...
Nie chce mi się pisać czemu, ale zalinkuję: www.wykop.pl/link/3721851/comment/45066743/#comment-45066743 cytat: - pracownica firmy Evercode, o której mówi pan Skrzynecki, zgodnie z wiedzą Zakładu z postępowania kontrolnego, nie została zatrudniona jako programista, ale asystent zarządu - Jako sytuację budzącą nad wyraz duże wątpliwości, należało uznać przyznanie wskazanej pracownicy wynagrodzenia powyżej wynagrodzenia wiceprezesa zarządu firmy - wyrażenie zgody na wykonywanie obowiązków asystentki zarządu zdalnie, poza siedzibą firmy, nie przydzielając jej przy tym żadnego sprzętu komputerowego czy choćby telefonu - W trakcie kontroli pracodawca nie potwierdził, żadnych dodatkowych kwalifikacji czy umiejętności, które predestynowałyby pracownicę do osiągania niezwykle wysokich jak na firmę zarobków, odbiegających znacząco od zarobków pozostałych zatrudnionych pracowników i niewspółmiernie wysokie do swoich dotychczasowych zarobków - dziwić może, że prezes firmy Evercode, ani pracownica, której dotyczyła kontrola, nie odwołali się od decyzji ZUS do sądu - Twierdzenia pana Sebastiana Skrzyneckiego, jakoby brak odwołania wynikał z niechęci pozbawiania swojej pracownicy prawa do choćby obniżonego przez ZUS zasiłku (...) odwołanie do sądu od decyzji ZUS nie wstrzymuje wypłaty obniżonego zasiłku.
Ja myślę, że córka Jana miałaby szansę na taką pracę, jednak kokosy to nie są. 4000 netto na pewno nie dostanie od razu (jeśli w ogole). Lekcje prywatne to dobry pomysł, ale jesli ktoś chce legalnie, to też trzeba się nabiegac,zeby zarobić na ZUS i podatek, zwłaszcza na początku, kiedy zdobywa się uczniów. -- Klikamy, klikamy! www.karmimypsiaki.pl/pomagaj-codziennie
Nie wiem jak rekrutują szkoły jezykowe w PL czy trzeba miec specjalne uprawnienia. Teoretycznie chyba nie, praktycznie jest duża konkurencja na rynku i bez uprawnien/doświadczenia raczej małe szanse. Gdyby Twoja córka w ogóle rozważała taką opcję to najlepiej chyba zacząć od konwersacji w formie lekcji indywidualnych.
Nic nie napisałaś o firmie do której aplikujesz, jakie masz doświadczenie i znajomośc języków. Office manager to bardzo ogólnikowe określenie, możesz byc asystentką zarządu w firmie, lub dyrektorem administracyjnym, a w zarobkach to spora różnica.
tylko studia wyższe, min. dwa języki obce biegle, pamięć słonia, przyjemna aparycja + maniery i dyspozycyjność od rana do nocy, i już możesz być asystentką/asystentem zarządu czy tam prezia. faktycznie, byle cieć po podstawówce się nada. o zarobkach się nie wypowiadałam, nie sądzę by połowa tych ośmiu to była prawda. -- never be mine