To mam opanowane, czyli napięty brzuch oraz angażowanie mięśni głębokich brzucha i core. Ale np z brzuszkopodobnymi mam już problem i chociaż podkładam dłonie pod potylicę, kark odmawia współpracy. Widocznie mięśnie "gorsetu" są jeszcze za słabe, a silniejsze nie będą, bo unikam tych pozycji. Bark
dwóch metrów na kamień i następne kręgi w dolnym krzyżu złamane. Wróciłem rowerem do domu, umyłem się pojechałem autem na SOR. Chciał mnie zostawić, ale nie. Kręgosłup mam mocno zniszczony i każdy dodatkowe kilogram nadwagi sprawia mi ból. Więc się pilnuje. Co do tej pracy to księżulo nie chciał
serii max 16 i na koniec strzelam tak okolo 30. I nie że nie dam rady więcej, tylko mnie to nudzi a jest tyle innych mięśni do wypracowania. Jesli chodzi o podciaganie to do tej pory podciagnę się max 2 razy, bo to inne mięśnie. Ha zasmucę cię, jak robisz 'jogowe' pompki czyli ręce przy ciele to też
głowa, to weź proszek. Bez wcześniejszego "wstań, oderwij oczy i ciało od biurka, rozluźnij mięśnie, wypij szklankę wody, zjedz coś, przewietrz pokój, pójdź na spacer". Nie zwalczała przyczyn, nawet nie próbowała, zwalczała tylko ból. Zresztą prawdopodobnie doprowadziła braniem leków przeciwbólowych
Mnie pływanie nie męczy bardziej niż chodzenie tj. jestem trochę zmęczona po iluś godzinach, ale tak trochę, bez bólu mięśni, zadyszki itp lub jeśli chodzę/pływam bardzo szybko. To nie tyle kwestia techniki, bardziej naturalności ruchów, można to wyćwiczyć, ale nie intensywnie trenując technikę
ciężkiego przedmiotu poczułam, jakby coś „przeskoczyło” w plecach. Pojawił się ból i duże napięcie mięśni pleców. Trafiłam do neurologa, dostałam leki i zaczęłam fizjoterapię — po około 3 miesiącach wróciłam do pracy. Niestety napięcie prostowników grzbietu zostało i trwa do dziś. Najgorzej funkcjonuję
sobie mięśni tam, gdzie ich praktycznie nie mam, i nauczenie się prawidłowego podnoszenia może mi realnie pomóc. Na razie wielkich rezultatów może nie widać, ale jak się głębiej zastanowię, to jednak są. Na przykład po godzinie jazdy samochodem z pracy do domu albo odwrotnie musiałam używać rąk, żeby
substytut własnej wartości. I zdefiniował to na nowo, miażdżąc dotychczasowe paradygmaty:�👉 „SUWERENNOŚĆ TO NIE BYCIE KLIENTEM. SUWERENNOŚĆ TO EKSPORT, WŁASNE IP, WŁASNA PRODUKCJA”. 💪 Bolesne? Owszem. Prawdziwe? Do bólu. Bycie najlepszym klientem w sklepie z bronią nie czyni cię partnerem właściciela
snakelilith napisała: > Dołączam do depresyjnych. W tym, że u mnie to depresja wtórna, bo spowodowana j > uż tygodniowym bólem mięśni pod lewą łopatką. Czuję się, jakby ktoś wbił mi szp > ilkę w laleczkę voodoo (przyznać się, kto?), boli na wskroś i promieniuje we ws
substytut własnej wartości. I zdefiniował to na nowo, miażdżąc dotychczasowe paradygmaty:�👉 „SUWERENNOŚĆ TO NIE BYCIE KLIENTEM. SUWERENNOŚĆ TO EKSPORT, WŁASNE IP, WŁASNA PRODUKCJA”. 💪 Bolesne? Owszem. Prawdziwe? Do bólu. Bycie najlepszym klientem w sklepie z bronią nie czyni cię partnerem właściciela