He he... moja była drobniutka, ale miała starszego brata. I na te wszystkie inno mamusiowe "Pikusiu, podziel się z dziewczyna, ona taka malutka" z czarującym uśmiechem wyrywała Pikusiowi łopatkę, mówiła "dziękuję" a jak Pikuś protestował to dostawał łopatką po głowie. Bardzo niewychowana była ;D
był w stanie przykryć faktów. No chyba że ma się swoją czy cudzą kobiecość w du..e, wtedy można wielbić na pełnej. Ja jestem małostkowa i jak mi ktoś robi wbrew to go jednoznacznie nie lubię. Nawet jak jest najbardziej na świecie czarujący i charyzmatyczny. -- "Nie mam żalu do nikogo, sama
Jaram się! Czarujące ;) -- - Błahostki należy lekceważyć, żeby jakoś funkcjonować - A jeśli to nie są błahostki? - Wtedy niech budzi się chora suka... (z serialu "Gdy inni stali z boku")
Zeznania dwóch kolejnych torturowanych kobiet podobne są w formie i treści. Zapewne mówiły to, co chciano od nich usłyszeć, obciążając inne osoby, by próbować ratować siebie. Wyjawiały czynności, które powszechnie uznawane były za domenę działalności czarownic. Marianna Przybyłowa zeznała, że jest
tylko w konkretne dni, na przykład na Wigilię św. Wojciecha lub na Zielone Świątki, którą zamieniały później w mleko. Podczas tych nocy mężczyźni czatowali w miejscach, gdzie ich zdaniem zbierały się czarownice z ich wsi. Jeśli napotkali jakąś kobietę, bili ją, żeby odechciało się jej czarować. W
stefan4 napisał: > perla.roztocza: > > stefanom4 stafanom4 stefanów4 > > Skoro w jednym krótkim (i niedorzecznym) poście wspomniałaś mnie aż 3 razy (w t > ym raz z błędem), to pewnie bardzo mnie kochasz, Perełko. Muszę jednak Cię roz > czarować: ja już
śmierci żony wziął kolejny ślub. Wybranka też ze śmietanki towarzyskiej , przez kilkadziesiąt lat czarowała salony warszawskie . W wieku również 70+ , więc ofc byly to głównie ślady wielkiej urody. Ale.... Pani dzień zaczynała od mostka, szpagatu i jakichś innych wymyślnych ćwiczeń gimnastycznych
greta_herbst napisała: > > pojęcia friendzone używam dlatego, że rozumiem je zupełnie inaczej. > To określenie nigdy nie kojarzyło mi się z realną propozycją przyjaźń, raczej z > takimi "czarowaniem", żeby nie spławić delikwenta zbyt brutalnie i nie wyjść n > a niemiłą
> pojęcia friendzone używam dlatego, że rozumiem je zupełnie inaczej. To określenie nigdy nie kojarzyło mi się z realną propozycją przyjaźń, raczej z takimi "czarowaniem", żeby nie spławić delikwenta zbyt brutalnie i nie wyjść na niemiłą. W praktyce bez gwarancji przyjaźni, czy nawet
. Rankinowi nie podobały się zawarte w niej mroczne opowieści, lecz Fen chętnie uciekała w świat ponurych baśni. Szczególnie upodobała sobie tę o Fenlin Brae, która zakradała się do smoczych jaskiń i buduarów młodych dam, uśmiechając się czarująco i przebiegle. Nic nie było w stanie wyprowadzić z równowagi
Potem jednak zawsze wracał do Christiny, zabierał ją w jakieś czarujące miejsce i rozmawiał o tym, jakie imiona wybiorą dla swoich dzieci. – Flynn Kennedy – mówił. – To dobrze brzmi. Jak ci się podoba „Flynn”? Jak w takich sytuacjach mogła mu odmówić? Chciała, ale po prostu nie potrafiła. Narzekał
naszych sercach: z legendarnej północy blask rozchodzi się nad ziemią - Jest odbiciem czarujących łąk krainy czarów, - z legendarnej północy blask rozchodzi się nad ziemią - Jest odbiciem czarujących łąk krainy czarów!
naszych sercach: z legendarnej północy blask rozchodzi się nad ziemią - Jest odbiciem czarujących łąk krainy czarów, - z legendarnej północy blask rozchodzi się nad ziemią - Jest odbiciem czarujących łąk krainy czarów!