…. W Gazie wychowano całe nowe pokolenie ludzi, którzy od przedszkola byli uczeni, że zabicie żydowskiej kobiety i żydowskiego dziecka jest chwalebnym aktem męczeństwa, za które idzie się do nieba. Patologiczna nienawiść do Żydów stała się spoiwem społeczeństwa Gazy i podstawą jego więzi z krwawym
kodeks etyczny to Twoj wlasny interes. Nie rozumiesz, co to cudza prywatnosc, ladacznico. Jestes tez agresywnym, wulgarnym chamem, ktory latami tu obrazal Krisha, korzystajac z faktu, ze nigdy Ci nie oddal. Jestes asswipe , jak mowia Twoi krajanie. Twoja corka w ogole wie, ze twarz jej dziecka jest
przez jakiś czas dziecka do przedszkola nie puszczał. Po uzyskaniu zabezpieczenia zaniósł orzeczenie do placówki i dziecko juz nie bylo matce wydawane. Tu padają argumenty o dzieciach tak agresywnych, że ich żadna placówka nie chce. No skoro istnieje aż tak realne niebezpieczeństwo to przeciez tych
Jeśli to placówka prywatna (a no to wygląda) to powód mógł być dowolny: od zaległości w opłatach (czesne, obiady, cokolwiek) przez agresywne zachowania dziecka (pod co podciągnąć można w sumie wszystko) po brak współpracy rodziców (pod co tez można podciągnąć w sumie wszystko). W gruncie rzeczy w
dziecka i uważa, że rodzice powinni zacząć wymagać. Po pierwszej wizycie u psychiatry dziecięcego – lekarz twierdzi, że rodzice mają wymysły, podążają za dzieckiem („rodzicielstwo bliskości”), a to tu trzeba kazać, a nie słuchać. Zobaczymy po drugiej wizycie, już z dzieckiem. Po znajomości szykuje
Nie sadze, ze beka, raczej zwraca uwage, ze ktos to robi (tlumacze, ze to moze byc wkurzajace)😀 Bombelina nie byla 'tym agresywnym dzieckiem' ale jak zerwala kolezance kokardke z glowy to mialam z przedszkola telefon i bieglam myslac, ze cos strasznego zrobila a pani 'nooo tak...asd ....agresja
była bardzo zakochana, do momentu gdy stwierdziła że chcę dziecka i postawiła mu warunek że albo dziecko albo rozwód. Po urodzeniu dziecka on zmienił się nie do poznania, wolał wychodzić z kolegami niż zajmować się nią i dzieckiem, był wybuchowy, agresywny, obrażał się na dziecko gdy go nie akceptowało
żłobku, nie słuchał opiekunek, nie chciał uczestniczyć w zajęciach - tak przynajmniej słyszałam od opiekunek. Po dwóch tygodniach stycznia spotkałam się z nową opiekunką i doznałam szoku. Nowa Pani (nie odwracając się w moją stronę ani razu, patrząca na swoje dziecko w szatni) poinformowała (!) mnie
Sądząc po agresywnych reakcjach możliwe, że posiewu nie robiła, założyła, że to wina żłobka. Swoją drogą 21 dzieci na dwie opiekunki to jakiś kołchoz jest...
. Przeczytaj jakie było twoje pytanie w poście startowym. NIE PISAŁAŚ NIC o szarpaniu tylko o zastępstwach za chorą nauczycielkę. Jakby to było najważniejsze! Opisy agresywnego zachowania nauczycielki ponawiły się dopiero po kilkunastu wypowiedziach!